Przyroda
„Nad rzeczką opodal krzaczka mieszkała kaczka dziwaczka” – znacie to? No pewnie każdy to zna! Założę się, że wśród czytających te słowa są tacy, którzy uczyli się na pamięć całego utworu Juliana Tuwima pt. „Kaczka dziwaczka”. I gdy tak spoglądam na ohara, to widzę właśnie taką kaczkę dziwaczkę. A dlaczego? Jak tylko ujrzycie zdjęcie tego ptaka, sami się przekonacie!
Pośród pól i ugorów latało wówczas pełno motyli. Był i paź królowej, był także kraśnik sześcioplamek, była także ona. Przysiadająca raz na jednym, raz na drugim kwiatku łopianu, wyciągała swoją rurkę i spijała smaczny nektar nieco przekomarzając się z innymi biesiadnikami motylej stołówki. Spośród wszystkich znajdujących się tam owadów należała do jednych z najmniej płochliwych, chyba dlatego że jest dość pospolita a kontakt z człowiekiem nie stanowi dla niej problemu, bo w razie zagrożenia rusałka pawik puszcza pawie oczko w świecie ludzi podobno będące symbolem nieszczęścia.
Pogoda wówczas nie była zbyt zachęcająca, ale razem z kolegą udaliśmy się na przechadzkę wzdłuż brzegów Bukówki. Przebywaliśmy wtedy w organizowanym przez Wrocławską Grupę Obrączkarską „Odra” obozie ornitologicznym. Akurat w sieci nic szczególnego się nie łapało, a nasza kolej na obchód dopiero miała nastąpić. Ten czas wykorzystaliśmy na wyprawę z aparatami. I ta wędrówka byłaby taka sobie, ot zwyczajna, bez żadnych rewelacji, gdyby nie jeden z biegusów, który wyglądał jak duża szara kulka. I dziw nas obu brał, że ów ptak pozwalał się bardzo blisko podejść. „Bo podróżnik z północy i ludzi nie zna” – pomyślałem. Właśnie w taki sposób pierwszy raz, oko w oko zetknąłem się z największym na świecie biegusem, biegusem rdzawym.