Największe pożary w Polsce i na świecie

Autor: Marek Żukow-Karczewski
fot. Airman 1st Class Kathrine McDowell, U.S. Air Force fot. Airman 1st Class Kathrine McDowell, U.S. Air Force

Ogień – dar godny bogów, żywioł, którego okiełznanie całkowicie odmieniło losy rodzaju ludzkiego. Jakże iluzoryczne okazało się jednak nad nim panowanie! Chociaż najpierw rozświetlał mroki jaskiń, ogrzewał, odstraszał dzikie bestie i pozwalał przygotować godziwą strawę, a później buzował w paleniskach wielkich machin przemysłowej rewolucji, to jednak ciągle przecież posiadał ową moc hipnotyczną, tajemną siłę, wreszcie coś na kształt własnej woli i świadomości działania. I nic nie pomogły tu składane mu hołdy i okazywany kult. Ciągle bowiem pośród trzasku i syku płomieni dawały się słyszeć słowa: Nie będę służył!


 
Płonęły zatem systematycznie drewniane osady, ludne miasta, wsie, lasy i pola, nędzne lepianki, pałace, świątynie, gmachy publiczne i wszelkie wytwory rąk ludzkich. Przez wieki i tysiąclecia zapełniały się rozmaite kroniki, relacje, wspomnienia, a później wiadomości prasowe, radiowe i telewizyjne, wzmiankami i opisami szalejącego żywiołu, dając wyraz ludzkiej bezradności wobec dopustu, który często traktowano jako zasłużoną karę za grzechy. Z czasem przyszła pora na pogłębioną analizę, refleksje i wnioski. Czy jednak potrafiono wyciągnąć z tych doświadczeń właściwe nauki?

Podejmijmy próbę przypomnienia pożarów, które wstrząsnęły światem, które uznano za największe lub najbardziej tragiczne w dziejach. Skupimy się zwłaszcza na przypadkach ataku żywiołu w przestrzeni przez człowieka poniekąd "oswojonej", a więc w miejscach zamieszkania, pracy, rozrywki i wypoczynku, a także w środkach masowego transportu.
 
W naszej świadomości na trwałe już utrwalił się obraz pożaru Rzymu w roku 64, kiedy to ogień strawił całkowicie trzy, a poważnie zniszczył siedem z czternastu dzielnic miasta. Pamiętamy też postać nieszczęsnego Herostratesa, opętanego obsesją wiecznej sławy szewca z Efezu, który podpalił w 356 roku p.n.e. tamtejszą świątynię Artemidy – Artemizjon. Jakże nie wspomnieć tu o wspaniałej Bibliotece Aleksandryjskiej, spalonej częściowo w 48 roku p.n.e., podczas wyprawy Cezara na Egipt, a później, w roku 642, unicestwionej w ogniu jakoby na polecenie kalifa Omara? Na gruncie polskim już w 1473 roku mamy wielce sugestywny opis pożaru lasów, borów, krzaków i zarośli, które ogień miał trawić razem z korzeniami. Natomiast w roku 1595 odnotowano pożar na Wawelu. Spłonęła wtedy północno-zachodnia część królewskiego zamku.

W czasach nam bliższych pamiętny był wielki pożar Londynu, który wybuchł 2 września 1666 roku w piekarni przy ul. Pudding Lane we wschodniej części miasta i za sprawą silnego wiatru rozszerzył się na całą stolicę Anglii. Postępowi płomieni sprzyjała ciasna drewniana zabudowa i powszechnie używana słoma. Zniszczonych zostało wówczas 13200 budynków mieszkalnych i 87 kościołów. Zginęło 6 osób. Ucierpiało łącznie 2/3 powierzchni Londynu, co doprowadziło do powstania projektów zasadniczej odnowy miasta, z zastosowaniem bezpieczniejszych materiałów budowlanych, tj. kamienia i cegły. Istotne zmiany pod wpływem tego pożaru zaszły też w mentalności społeczeństwa angielskiego.

Dzieło nieznanego autora przedstawiające wielki pożar Londynu. Po prawej Tower of London, po lewej London Bridge, w oddali płonie St Paul's Cathedral.Źródło: Wikipedia


Głośnym echem odbił się również pożar Kopenhagi 20 października 1728 roku, kiedy to żywioł pochłonął 28 proc. miasta, pozbawiając 20 proc. jego mieszkańców dachu nad głową. W 1795 roku ogień dopełnił dzieła zniszczenia.
 
W wieku XIX mamy już do czynienia z prawdziwym "wysypem" pożarów, o których informowano opinię publiczną danego kraju, kontynentu, a nawet całego cywilizowanego świata.

Od 2 do 6 września 1812 roku płomienie niszczyły okupowaną przez wojska Napoleona Moskwę, unicestwiając 3/4 dawnej – w większości drewnianej – zabudowy. Zniszczeniu uległo 6496 budynków mieszkalnych oraz 122 świątynie. Tak wielkie ubytki w zabudowie pozwoliły podczas odbudowy dawnej stolicy Rosji na nadanie miastu nowoczesnej formy urbanistycznej.

Obraz nieznanego niemieckiego artysty przedstawiający pożar Moskwy z 1812 roku, French in Moscow, 1812 (Napoleon)/ Źródło: Wikipedia


Poważną regulację ulic przeprowadzono również w Gnieźnie, zniszczonym pożarem w dniu 27 maja 1819 roku. Ogień pojawił się tam w dzielnicy żydowskiej i strawił 245 budynków. Płomienie dotarły do usytuowanego w miejskim rynku magazynu prochu, powodując eksplozję.
 
Dnia 18 lipca 1850 roku wybuchł w Krakowie pożar, który okazał się największym w dotychczasowych dziejach miasta. Żywioł zniszczył znaczną część centrum, tj. południową pierzeję Rynku Głównego, budynki przy ul. Krupniczej, Gołębiej, Wiślnej, Franciszkańskiej, Dominikańskiej, Brackiej, Grodzkiej, Stolarskiej, Wielopole i Starowiślnej. Zginęło co najmniej pięć osób. Dotkliwe też były straty materialne.
 
Wypada w tym miejscu wspomnieć również spalenie Atlanty w dniu 11 listopada 1864 roku, sugestywnie przedstawione w arcydziele sztuki filmowej "Przeminęło z wiatrem", zrealizowanym na podstawie powieści Margaret Mitchell.

Niezwykle tragiczny w skutkach pożar miał miejsce 8 października 1871 roku w amerykańskim miasteczku Peshtigo, liczącym ok. 1700 mieszkańców. Wystąpiło tam zjawisko burzy ogniowej, zwane później "efektem Peshtigo", w wyniku czego śmierć poniosło ok. 1200 osób, a miejscowość uległa zagładzie.

Wspomniany powyżej pożar pozostał niejako w cieniu wielokrotnie opisywanej i analizowanej wielkiej pożogi, która w dniach 8 – 10 października tego samego roku niszczyła ogromne i ludne Chicago. Ogień unicestwił tam zabudowę na obszarze 10,5 km kwadratowego. Zginęło od 200 do 300 mieszkańców. Bardzo dotkliwe były też straty materialne.

Podobno przewrócona podczas świniobicia lampa naftowa wywołała 17 kwietnia 1886 roku pożar w położonym w Galicji mieście Stryj. Płomienie zniszczyły 1000 domów mieszkalnych i wszystkie budynki użyteczności publicznej. Niemal całe miasto uległo zagładzie. Ludzie szukali schronienia w murowanym kościele, gdzie zginęło 20 osób. W miejscowym więzieniu śmierć spotkała 14 osadzonych. Okoliczna ludność dopuszczała się rabunków mienia pogorzelców. Straty oceniono na ok. 7 milionów guldenów.

Kolejne stulecie, czyli wiek XX, to czas wielkich dramatów dziejowych. Żywioły również nie próżnowały. Ogień wykazał się w "naszych czasach" wyjątkową gamą możliwości i różnorodności działania, nękając człowieka wszędzie tam, gdzie tylko osłabła jego czujność, roztropność i przezorność.

W połowie 1900 roku "czerwony kur" po raz kolejny udowodnił, że nie obawia się sąsiedztwa wielkiej wody. Oto 30 czerwca około godziny 16:00 w porcie Hoboken w amerykańskim stanie New Jersej wybuchł niezwykle groźny i tragiczny w skutkach pożar, który powstał w wyniku zapruszenia ognia wśród bel jedwabiu ustawionych obok drewnianego pomostu przystani, należącej do niemieckiej firmy transportowej North German Lloyd Steamship Company. Ogień błyskawicznie objął pomost i przerzucił się na stojące przy nim cztery statki pasażerskie o następujących nazwach: Bremen, Kaiser Wilhelm the Grosse, Main i Saale. W wyniku akcji ratowniczej płomienie ugaszono jedynie na jednostce Kaiser Wilhelm the Grosse. Pozostałe statki doszczętnie spłonęły, a ich los podzieliło ponadto 18 barek, galarów i motorówek. Szalejący żywioł odebrał życie 326 ludziom, zadając rany ok. 250 osobom. Wielkie też były straty materialne, które oceniono na ok. 10 milionów dolarów.

Niemal rok później, na początku maja 1901 roku, ogień pojawił się w Jacksonville na Florydzie. Płomienie strawiły ok. 1700 domów, pozbawiając dachu nad głową niemal 10 tys. osób. Szkody oszacowano na blisko 11 milionów dolarów. Była to niejako zapowiedź zabójczego dla drewnianej zabudowy amerykańskich miast upalnego lata.

Iroquois Theater w Chicago uważany był powszechnie za budynek całkowicie bezpieczny dla publiczności. 38 dni po otwarciu, 30 grudnia 1903 roku o godzinie 15:20, podczas spektaklu "Sinobrody", gdy właśnie występował Eddie Foy, w tylnej części sceny pojawiły się płomienie. Późniejsze śledztwo wykazało, że zaprószenie ognia prawdopodobnie spowodowały przegrzane elementy lub iskry pochodzące z zawieszonych pod sufitem elektrycznych lamp łukowych, które oświetlały scenę. Od lamp zajęły się łatwopalne dekoracje. Płomienie bardzo szybko objęły cały gmach teatru, gdyż w wyniku uszkodzenia mechanizmu opuszczającego azbestową kurtynę bezpieczeństwa, została ona spuszczona tylko częściowo.

Artystom udało się uciec ze sceny przez wyjście bezpieczeństwa, ale na widowni nikt nie miał szans na ratunek. Ludzie – w większości kobiety i dzieci – ginęli w płomieniach, w wyniku zaczadzenia lub tratując się nawzajem. W wyniku tego niezwykle tragicznego pożaru śmierć poniosło 588 osób. Był to wielki wstrząs dla mieszkańców Chicago, co w konsekwencji przyczyniło się do wprowadzenia nowych zabezpieczeń i bardziej rygorystycznych przepisów przeciwpożarowych w całym mieście. Zaczęto też poważnie analizować sposoby zabezpieczania imprez masowych.

W roku 1904 żywioł dał o sobie znać w kilku miejscach na świecie. Już 22 stycznia w Norwegii płomienie pochłonęły miasto Alesund, pozbawiając dachu nad głową ok. 12 tysięcy ludzi. Kolejny atak nastąpił w mieście Baltimore w amerykańskim stanie Maryland, gdzie 7 lutego w centrum dzielnicy handlowej wybuchł pożar w pomieszczeniach hurtowni towarów sypkich. Płomienie błyskawicznie wydostały się na zewnątrz i spadły na sąsiednie zabudowania. W ciągu kilkudziesięciu godzin zniszczeniu uległo ponad 1300 budynków, w których zlokalizowanych było ok. 2,5 tysiąca zakładów przemysłowych, sklepów i banków. Zagładzie uległa też historyczna zabudowa miasta z 1730 roku. Przez ponad 30 godzin 1231 strażaków walczyło z potężnymi siłami ognia. Ostatnie ogniska pożaru dogaszono 8 lutego. Po podsumowaniu akcji ratowniczej okazało się, że nie było ofiar śmiertelnych, ale straty materialne oceniono na ok. 80 milionów dolarów. Ustalono też, iż był to największy pożar miasta w USA od czasu pamiętnego pożaru Chicago w 1871 roku.

Tak wyobrażał sobie pożar Chicago John R Chapin, rysownik magazynu Harper's Weekly. Źródło: Wikipedia CC


Na szczęście mniejsze rozmiary miał pożar, który wybuchł 19 kwietnia w śródmieściu Toronto, stolicy kanadyjskiej prowincji Ontario. Żywioł pozbawił tam dachu nad głową i miejsc pracy ok. 6 tysięcy osób.

Brak podstawowych zabezpieczeń przeciwpożarowych w dużej mierze przyczynił się zapewne do ogromnej tragedii, która miała miejsce dnia 15 czerwca na rzece Hudson w Nowym Jorku. Otóż ewangelicko–luterański kościół św. Marka w tym właśnie dniu zorganizował tradycyjny piknik dla nowojorczyków pochodzenia niemieckiego. Jego atrakcją miał być rejs wycieczkowym parowcem General Slocum, na którego trzech pokładach zgromadziło się ok. 1350 osób. Już wkrótce po wypłynięciu na rzekę statek stanął w ogniu podsycanym przez silny wiatr. Załoga była bezsilna, a więc kapitan nakazał powrót do portu. Płomienie okazały się jednak szybsze i błyskawicznie objęły całą jednostkę. Zginęło 1021 pasażerów – w większości kobiety i dzieci.
wykop.pltwitter.plfacebook.pl
Oceń: Drukuj

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy