Środowisko
Ekocuda ogarnęły kilka największych miast w Polsce. Słyszał o nich każdy, kto choć trochę interesuje się kosmetykami naturalnymi.
O tych niezwykłych targach kosmetyków naturalnych rozmawiamy z ich twórczynią, Zuzanną Mierzejewską.
Wertując literaturę, zarówno tę stricte fachową jak i prasę wędkarską, można zauważyć, że na przestrzeni ostatnich 20 lat znacznie wzrosło zainteresowanie sandaczem. Dlaczego? Ważąc wszelkie za i przeciw, z jednej strony szali możemy postawić bardzo przeciętną waleczność, bowiem pod tym względem ustępuje choćby brzanie, boleniowi czy pstrągowi. Nadto jest gatunkiem, który dotychczas nastręcza sporo problemów hodowcom. Z drugiej jednak strony, ze względu na swoją chimeryczną naturę jest niełatwym przeciwnikiem, nawet dla wytrawnych wędkarzy, którego złowienie cieszy się pewnym prestiżem. Dokładając kolejne „za”, jest rybą, która lepiej adaptuje się do wód o większej ilości zawiesin, niż szczupak czy okoń, a takich akwenów mamy w Polsce coraz więcej. W końcu trzecim powodem może być niezwykle smaczne i zdrowe mięso, co ma wyraz także w produkcji akwakultury. Wynik 3:2 na korzyść sandacza…a może jest coś więcej, co czyni go niezwykle wyjątkowym, nie tylko z punktu widzenia wędkarza czy hodowcy?
Kiedyś mieliśmy do czynienia z jednym jeżem, obecnie są dwa. Jeż wschodni i jeż zachodni. Dlaczego tak się stało, że nagle z jednego gatunku wyodrębniono dwa, zupełnie różne? Jeden z nich podobno występuje na zachodzie, drugi na wschodzie. Jeden ma jaśniejszy brzuszek, drugi ciemniejszy, i podobno między nimi jest jeszcze wiele różnic, których może nie widać na pierwszy rzut oka, ale z punktu widzenia rozdzielenia gatunku mają istotne znaczenie.