Wodniczka uratowana – wielki sukces przyrodników i ornitologów
Wodniczka ocalona! Aż o 26 proc. udało się zwiększyć populację tego najrzadszego, migrującego ptaka śpiewającego w Europie. – informują ornitolodzy.
Wodniczka znajduje się na Czerwonej Liście Gatunków Zagrożonych Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN) w kategorii „narażone” (vulnerable). W przeszłości występowała od Francji do Syberii i od Włoch do Łotwy, a obecnie jej zasięg jest znacznie ograniczony – prawie wyłącznie do Polski, Białorusi i Ukrainy. W XX wieku liczebność populacji zmniejszyła się o 95 proc., głównie z powodu zniszczenia jej specyficznego siedliska.
Jak obecnie kształtuje się liczebność wodniczki? We wschodniej Polsce nastąpił 26 proc. wzrost populacji wodniczki. W skali Unii Europejskiej populacja tego niewielkiego ptaka wróblowego powiększyła się ok. 16 procent.
Udało się to m. in. dzięki działaniom OTOP, których celem było uratowanie gatunku, ale też zapewnienie finansowania jego ochrony po zakończeniu działań. Polski eksperyment polegał na skonstruowaniu specjalnego kombajnu, na bazie ratraka śnieżnego, poruszającego się na gąsienicach, który umożliwia wycinanie wysokich traw i trzcinowisk w miejscach lęgowych ptaka, czyli na podmokłych, bagnistych terenach. A skoszone siano – za pomocą uruchomionej w 2013 roku Pelleciarni − roku zostało przerobione na ekologiczny materiał opałowy.
− Podjęte przez nas we współpracy z partnerami działania ochronne, koszenie i zbieranie siana, badania i monitoring, akcje edukacyjne, prace związane z rzecznictwem dla odpowiedniego programu rolnośrodowiskowego, przygotowywanie rekomendacji do planów ochrony oraz uruchomienie pelleciarni w Trzciannem nad Biebrzą kosztowały 2,5 mln euro. Dzięki realizacji projektu zapewniona została ciągłość regularnego zarządzania na większości powierzchni kluczowych dla wodniczki, czyli na ponad 5 tys. ha. Ponadto, produkcja paliw ze źródeł odnawialnych jest przedsięwzięciem nie tylko korzystnym ekonomicznie, ale także pomaga chronić klimat – podkreśla Dariusz Gatkowski, koordynator projektu „Wodniczka i biomasa” z OTOP.
Ale ochrona wodniczki, to nie tylko zadanie ornitologów. By powstrzymać niszczenie jej siedlisk, niezbędne jest wsparcie finansowe dla rolników, pochodzące z programów rolnośrodowiskowych. Ostateczny kształt tych dopłat na lata 2014-2010 jest jeszcze nieznany.
OTOP zwraca uwagę, że Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapisało w projekcie Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) pakiet wodniczkowy, ale wprowadzono obszarowe ograniczenie (tzw. degresywność płatności), przez co część siedlisk wodniczki nie będzie miała wystarczającej ochrony. − To bardzo duże zagrożenie szczególnie dla siedlisk wodniczki poza terenami parków narodowych. Jako że projekt PROW nie jest jeszcze zatwierdzony, OTOP walczy o zapewnienie odpowiedniego pakietu dla ochrony wodniczki – mówi dr Jarosław Krogulec, główny doradca naukowy w Ogólnopolskim Towarzystwie Ochrony Ptaków.
Na Polsce spoczywa wyjątkowa odpowiedzialność, gdyż około 25 proc. światowej populacji wodniczki żyje w naszym kraju. W przeszłości była szeroko rozprzestrzeniona i liczna, obecnie zniknęła z większości swojego dawnego zasięgu występowania. Jest to związane z zanikiem wyjątkowych siedlisk, w których występowała: torfowisk niskich oraz podmokłych łąk. Jej światowa populacja liczy jedynie 10.200-13.800 śpiewających samców.
Realizacja projektu „Wodniczka i biomasa” to wypełnienie zobowiązań, jakie przyjęła na siebie Polska podpisując 13 lipca 2004 roku międzynarodowe Porozumienie o Współpracy, które miało na celu ochronę wodniczki, przyjęte pod auspicjami Konwencji o ochronie wędrownych gatunków dzikich zwierząt podpisanej w kwietniu 2003 roku w Mińsku, na Białorusi. Status gatunku podkreśla fakt, że wodniczka jest jedynym ptakiem wróblowym, który ma swoje własne międzynarodowe porozumienie.
– Działania ochronne dedykowane wodniczce służą także innym ptakom. Na skoszone partie torfowisk wróciły rycyki, czajki, zaczęły pojawiać się także rybitwy białoskrzydłe – dodaje Dariusz Gatkowski.
- OTOP;

Bardzo się cieszę z takich wyników, kocham ptaki i chciałabym,aby ich było coraz więcej.W tym roku obserwowałam ptasie siedlisko na Karsiborskiej Kępie w okolicach Świnoujścia.
Bardzo dobrze, że ochrona odniosła sukces:)