Skąd pochodzą kwiaty z kwiaciarni? Ciemna strona globalnego handlu kwiatami
Ekologia.pl Środowisko Ochrona środowiska naturalnego Skąd pochodzi coraz więcej importowanych do nas kwiatów?

Skąd pochodzi coraz więcej importowanych do nas kwiatów?

Kupuje się je w marcu i kwietniu, żeby poczuć wiosnę. Zyskują popularność na Dzień Kobiet czy Walentynki. Są piękne i kolorowe, dlatego stanowią idealną ozdobę naszego domu czy mieszkania. Jednak czy zdajemy sobie sprawę skąd pochodzi coraz więcej importowanych do nas kwiatów?

Fot. My Ocean Production/Shutterstock

Fot. My Ocean Production/Shutterstock
Spis treści

Globalny handel kwiatami – rynek wart miliardy

Międzynarodowy handel kwiatami jest jednym z fenomenów kulturowych współczesnych czasów. Dlaczego? Bowiem w ciągu ostatnich 50 lat wartość tego rynku wzrosła z 3 do 40 mld dolarów rocznie. No i jesteśmy pierwszy pokoleniem, które ma dostęp do świeżych, egzotycznych kwiatów, niezależnie od pory roku.

Co właściwie oznacza termin „świeże”? Istotę pojęcia dobrze wyjaśniła Joanna Bończyk w artykule „Skąd biorą się ładne kwiatki”, który pojawił się na łamach „Rzeczpospolitej”:

„Moja róża rozpoczęła swoją wędrówkę jakiś czas temu, gdy ścięto ją z krzaka w Holandii, w Ameryce Południowej lub w Afryce. Posortowana spędziła dwa dni w chłodni w temperaturze około 2 stopni (…) Po zimnej kąpieli rozpoczyna pierwszy etap podróży – do Holandii. Tam trafia na jedną z 11 giełd, gdzie prawdopodobnie nazajutrz lub najdalej za kilka dni (ale kiedy naprawdę, tego się nie dowiemy) zostaje kupiona przez jednego z hurtowników. Następnego dnia wsiądzie do samolotu, pociągu lub tira i podąży do kraju przeznaczenia. Tam znowu trafi do hurtu, na jedną z giełd krajowych. Takich jak na przykład ta w Broniszach pod Warszawą, gdzie zaczeka na polskiego odbiorcę. Stamtąd odbędzie przedostatnią trasę – do kwiaciarni. Mój wazon będzie punktem docelowym jej podróży”

Skąd pochodzą kwiaty sprzedawane w Europie?

Jest to bardzo cenne spostrzeżenie, biorąc pod uwagę, że w Europie codziennie sprzedaje się miliony ciętych kwiatów. Zanim trafią do naszych wazonów, pokonują samolotami, tirami i pociągami tysiące kilometrów. Okazuje się, że róże – które można kupić w naszych kwiaciarniach przez cały rok – pochodzą z Etiopii, Ugandy, Zimbabwe albo Tanzanii, storczyki z Tajlandii i Australii, a goździki z Kolumbii. Trzeba też nadmienić iż jeden z największych producentów i dystrybutorów kwiatów – Holandia – większość, bo aż 80 proc. róż sprzedawanych w Europie sprowadza właśnie z Afryki i Ameryki Południowej.

Dlaczego produkcja kwiatów przeniosła się do krajów Globalnego Południa?

Dlaczego kwiaty muszą pokonywać tak duże odległości, zanim trafią do nas? Bo bardziej opłaca się hodować kwiaty tam, gdzie jest naturalnie ciepło i nie potrzeba drogiej energii do ogrzania szklarni. W Afryce rosną one w środowisku naturalnym i nie wymagają tworzenia dla nich sztucznego mikroklimatu w szklarniach. Decydującym czynnikiem jest także siła robocza, które jak wiemy, w krajach Trzeciego Świata jest po prostu tania.

„Całoroczna uprawa kwiatów w krajach o naszym klimacie wiąże się z dużym wydatkiem energetycznym a większość energii pozyskujemy z paliw kopalnych – wyjaśnia Andrzej Żwawa z Fundacji Wspierania Inicjatyw Ekologicznych. – Z drugiej strony importowanie kwiatów z krajów o cieplejszym klimacie wiąże się z ich nieekologicznym transportem, ale też z „wyciąganiem” wody z krajów w których jest jej zwykle mniej niż u nas: każda róża czy tulipan zawiera jej pewną ilość więc w efekcie przyczyniamy się do problemów z wodą w krajach Południa – dodaje.

Plantacje kwiatów a problemy środowiskowe

Przykładem może być jezioro Naivasha w Kenii, wokół którego rozlewają się różane plantacje. W konsekwencji jezioro – które jest często jedynym źródłem wody pitnej dla mieszkańców pobliskich miejscowości – od lat powoli umiera. Obniża się poziom wody, znikają ryby i inne zwierzęta. Do wód jeziora trafiają także ogromne ilości chemikaliów wykorzystywanych przy nawożeniu plantacji.

fot. shutterstock

Ciemna strona kwiatowego biznesu

Produkcja kwiatów przez Kenię i inne kraje afrykańskie jest czasem podawana jako przykład sukcesu tych krajów: dochody z eksportu są imponujące, wzrasta liczba zatrudnionych, rozwija się lokalna gospodarka. A z drugiej strony….

Hodowle są obietnicą zatrudnienia, co zwiększa migrację w te rejony. Nie wszyscy jednak znajdują zatrudnienie. Dodatkowo brak infrastruktury powoduje powstawanie slamsów, które nie tylko nie zapewniają odpowiednich warunków mieszkaniowych, ale w których obserwuje się nasilenie przestępczości, rozpad tradycyjnych więzi rodzinnych i inne problemy społeczne. Slamsy i potrzeby w nich mieszkających są także dodatkowym olbrzymim obciążeniem dla środowiska.” czytamy na stronie Afryka.org.

„Uprawa kwiatów ciętych egzotycznych to również nadużycia społeczne” – uważa Magda Noszczyk z Polskiej Zielonej Sieci. Jako przykład podaje wspomniany już region Naivasha w Kenii, gdzie pracownicy nie dostają godziwej zapłaty za swoją ciężką pracę. Jej zdaniem nawet w tak cywilizowanym kraju, jak Holandia dochodzi do nadużyć: – Uprawy holenderskie czy niemieckie to również niebezpieczne warunki pracy narażające pracowników na uczulenia, podrażnienia skóry, oraz rozpylane środki utrzymujące świeżość (fitohormony) nieobojętne dla naszych organizmów – przestrzega Noszczyk.

Dokument „Kwitnący interes” – jak wygląda produkcja róż w Afryce

Holenderski filmowiec, Ton van Zantvoosrt nakręcił w 2009 roku dokument pod tytułem „A Blooming Business” („Kwitnący interes”), w którym pokazał, w jakich warunkach pracują ludzie na afrykańskich plantacjach róż. Z filmu dowiadujemy się m. in. o niskich płacach, łamaniu praw pracowniczych, wykorzystywaniu seksualnym pracownic, pracy ze szkodliwymi chemikaliami bez użycia masek i odzieży ochronnej oraz – jak można się domyśleć – nieustannie poranionych dłoniach.

Kto naprawdę zarabia na handlu kwiatami?

Dlatego warto zadać sobie pytanie: Kto zyskuje na kwiatowym biznesie? Afrykańczycy pracujący na plantacjach, Europejskie koncerny, a może supermarkety i kwiaciarnie w naszej okolicy?

 


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

Bibliografia
  1. Joanna Bończyk; "Skąd się biorą ładne kwiatki"; https://archiwum.rp.pl/artykul/1021652-Skad--sie-biora-ladne-kwiatki.html; 2016-03-08;
  2. https://zielonyogrodek.pl/ogrod/zakladanie-ogrodu/6531-niezwykla-historia-tulipanow-skad-sie-wziela-moda-na-te-kwiaty; 2019-03-04;
4.8/5 - (23 votes)
Subscribe
Powiadom o
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

e

Wiadomo, zawsze koncerny zarabiają najwięcej. We wszystkich branżach. Nadal jesteście za globalizacją?