Na polskich eko produktach zarabia głównie zagranica

Środa 06.06.2018
fot. pixabay.com fot. pixabay.com

Rolnictwo ekologiczne w naszym kraju od kilku lat przeżywa okres stagnacji i spadków. Powierzchnia upraw skurczyła się z 670 tys. ha w 2013 r. do ok. 500 tys. ha obecnie. Część gospodarstw wstrzymuje produkcję ekologiczną wraz z końcem dopłat, bo bez nich staje się ona nieopłacalna. Dlaczego tak się dzieje, skoro zapotrzebowanie na żywność ekologiczną w krajach rozwiniętych rośnie?


Polacy rocznie na żywność ekologiczna wydają średnio 7 euro. Dla porównania – przeciętny Niemiec wydaje 100 euro, a Duńczyk 200 euro rocznie. Średnia europejska to 44 euro, a globalna 11 euro.

Problemem jest głównie cena takich produktów, są one zdecydowanie droższe od konwencjonalnie produkowanej żywności. Na ceny żywności ekologicznej wpływa m.in. sposób uprawy, jak i pielęgnacji takich upraw. Ekologiczne plantacje wymagają ręcznego plewienia, chwasty są usuwane mechanicznie i termicznie, co wymaga zaangażowania sporej ilości osób.

Wysoka cena produktów ekologicznych wiąże się z długimi łańcuchami dystrybucji. Rolnicy narzekają, że nie mogą sprzedać swoich produktów w Polsce. W rezultacie znajdują zagranicznego odbiorcę. Tam z polskiego surowca robi się ekologiczną żywność przetworzoną, na której niemieccy, francuscy, duńscy czy holenderscy producenci zarabiają duże pieniądze. To głównie te produkty znajdujemy w Polsce na półkach ze zdrową żywnością, w cenach zbyt wysokich dla przeciętnego Polaka. Produkty wytworzone w naszym kraju wykorzystywane są z zyskiem głównie przez zagraniczne firmy – alarmuje NIK.

Żywność ekologiczna zawsze będzie droższa od konwencjonalnej. Jak w takim razie zwiększyć popyt na takie produkty w Polsce? W Danii rząd przeznacza specjalne fundusze na promocję żywności ekologicznej, wprowadza się też ekologiczne produkty do szkół czy instytucji publicznych.

W Polsce brak jakichkolwiek zachęt dla ekologicznego rolnictwa. Polski rolnik chcący przestawić się na ekologiczną produkcję jest w gruncie rzeczy pozostawiony sam sobie – czytamy w opracowaniu NIK.

„Musi zmierzyć się z gąszczem przepisów, w których ciężko odnaleźć np. rzetelną wiedzę o tym, jakich nawozów i środków ochrony roślin może używać. W rezultacie, w obawie przed utratą dopłat, często nie używa żadnych, co przekłada się na zmniejszoną efektywność produkcji (...) Nie funkcjonuje promocja żywności ekologicznej. Nie ma też zielonych zamówień publicznych np. dla szkół, które mogłyby szybko i skutecznie podnieść zapotrzebowanie na takie produkty” – wskazuje NIK.

Coraz więcej konsumentów interesuje się żywnością ekologiczną. Produkcja ekologiczna generuje miejsca pracy, uruchamia innowacje, ma walor edukacyjny i uczy odpowiedzialności za dostarczany produkt.

„Promocja polskiej żywności ekologicznej, przy dużym potencjale naszego rolnictwa, może przekładać się na pozytywny wizerunek polskich produktów spożywczych w ogóle” – podkreśliła NIK.
wykop.pltwitter.plfacebook.pl
Oceń: Drukuj

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy