Zwierzęta Arktyki - samobójstwa lemingów – prawda czy mit?
Ekologia.pl Środowisko Przyroda Czy lemingi popełniają zbiorowe samobójstwo?

Czy lemingi popełniają zbiorowe samobójstwo?

Większość ludzi nie wie gdzie żyją lemingi, ani co to za zwierzęta. Natomiast jedno wiedzą o nich wszyscy – co 4 lata biegną w amoku w stronę morza, by skoczyć w spienione fale. Czy takie zachowanie ma miejsce, czy jest to też mit? Jakie są w rzeczywistości gryzonie, którym zawdzięczamy ubarwienie polskiej debaty politycznej?

Fot. Wikipedia CC

Fot. Wikipedia CC
Spis treści


Lemingi (Lemmus lemmus) to małe gryzonie, które zamieszkują bezleśne obszary arktycznej tundry i Skandynawię. Wielkość dorosłego leminga dochodzi do 15 cm, a jego masa waha się od 55 gram do około 155.

Zdumiewający jest fakt, że te małe zwierzęta stałocieplne pozostają aktywne przez cały rok, nawet w trakcie srogiej arktycznej zimy. Ich krótkie przydatki (uszy, nogi, ogony) są tak zbudowane, by straty ciepła były jak najmniejsze, a gęste i obfite futro stanowi doskonałą barierę termiczną.

„Prowadzi na manowce jak lemingi do morza”

Jednak najciekawszy fakt, dotyczący życia tych małych gryzoni, jest taki, że wśród lemingów średnio co 4 lata występuje zjawisko gwałtownego wzrostu populacji – mamy wtedy tzw. rok lemingów. Dochodzi wtedy do sytuacji, że na 1 hektarze żyje nawet 250 osobników. Wynika to z tego, że lemingi są praktycznie bezbronne wobec drapieżników i jedyną ich ochroną przed wyginięciem jako gatunku jest niewiarygodna wręcz zdolność rozmnażania się. Przeciętnie w roku „Pani leming” rodzi 3-4 razy. W miocie jest 5 -6 młodych, czasami ta liczba dochodzi do 13. Są lata, gdy na skutek wzmożonego rozrodu na zamieszkiwanym terenie zaczyna brakować pokarmu. Wtedy część populacji umiera. Czasem wygłodzone stado zaczyna wędrówkę w poszukiwaniu pożywienia, a tam gdzie się pojawiają, teren jest natychmiast ogałacany z roślinności. Zwierzęta muszą wtedy walczyć o pożywienie lub migrować w poszukiwaniu nowych terenów. W czasie swoich wędrówek niejednokrotnie muszą pokonać zbiorniki wodne. Bywa, że próby te dla wielu gryzoni kończą się śmiercią. Stąd wzięła się też legenda o masowych samobójstwach lemingów. Nie ma jednak żadnego autentycznego dowodu, że tak jest w rzeczywistości. Można pokusić się o stwierdzenie, że w tej teorii jest tyle samo prawdy, ile w stwierdzeniu, że wędrujące mrówki popełniają zbiorowe samobójstwo rzucając się z krawężników lub topiąc się w kałużach.

Samobójstwa lemingów – prawda czy mit?

Teoria o „masowym samobójstwie” lemingów ma długą historię. Już w XVI wieku niemiecki geograf Zeigler próbował wyjaśnić fluktuacje w populacji lemingów mówiąc, że spadają z nieba w trakcie sztormowej pogody, a następnie giną wraz z kiełkującą trawą. W XIX wieku, przyrodnik Edward Nelson napisał, że mityczne pochodzenie lemingów wywodzi się w wierzeń zabobonnych mieszkańców Arktyki. Eskimosi nazywali lemingi „kilangmiutak” co oznacza „ten, który spadł z nieba”. Prawdopodobnie mit ten powstał, w czasach, gdy lemingi tak szybko i intensywnie się rozmnażały, że wszędzie było ich pełno. Ich potencjalnie magiczne pochodzenie, było wykorzystywane przez szamanów, a same ssaki traktowane były jako źródło nadprzyrodzonych mocy.
 
Z kolei inna teoria głosi, że zmiany w cyklu życiowym lemingów wynikają z interakcji między drapieżnikiem, a jego ofiarą. Lemingi są łatwym łupem dla drapieżników takich jak: lis polarny, sowa śnieżna czy gronostaj. Dlatego zmiany w populacji lemingów mogą mieć związek z liczebnością drapieżników zamieszkujących tundrę. Innym czynnikiem jest dostępność pokarmu dla lemingów. W latach dużej liczebności tych gryzoni mogło brakować roślinności, którą się żywią. Dlatego zaraz po eksplozji demograficznej lemingów, nagle przychodził spadek populacji tych zwierząt.

Potęga telewizji

Mit o masowych samobójstwach lemingów upowszechnił się za sprawą filmu Walt Disneya z 1958 roku pt.: „Białe pustkowie” ukazującego lemingi skaczące z urwiska. Okazało się bowiem, że reżyser uciekł się do trików filmowych, by obraz był bardziej efektowny. Jak czytamy w magazynie popularnonaukowym „Focus”, „White Wilderness” nie był robiony w Norwegii lecz w kanadyjskim stanie Alberta, gdzie lemingów nie ma. Twórcy filmu musieli specjalnie sprowadzać lemingi na plan filmowy. Sceny kręcono w ten sposób, by kilkadziesiąt lemingów wyglądało jak tysiące, po czym zawieziono gryzonie nad rzekę i zepchnięto nad urwisty brzeg, gdzie mogły się ratować jedynie ucieczką w dół.

Jak to wygląda w rzeczywistości?

Prawdopodobnie, gdy populacje lemingów są bardzo liczne, gryzonie te zaczynają migrować w poszukiwaniu nowych siedlisk. By znaleźć nowe żerowisko są w stanie przepłynąć dystans około 200 metrów. Część z nich przeżywa trudy podróży, a część po prostu ginie. Prawdą jest też, że na wiosnę, gdy lemingów jest najwięcej, da się zauważyć gryzonie dryfujące na lodowych krach. Naukowcy upatrują w tym wpływ przeobrażeń środowiskowych związanych ze zmieniającym się klimatem.

I ostatnia kwestia warta wyjaśnienia – lemingi to nie samobójcy i niczym nie zasługują na negatywną opinię, która ostatnio krąży w mediach. W każdym razie nie bardziej niż inne zwierzęta.

Ekologia.pl
4.7/5 - (18 votes)
Subscribe
Powiadom o
8 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Łał

Tak,
wow

Nie powiem, ciekawa dyskusja

One tylko chciały przedostać się przez wodę i przeliczyły swoje siły:) Jednak niektóre pasożyty powodują, że gospodarz wystawia się na zjedzenie np. zarażone larwami przywry ślimaki wspinają się na trawy, żeby mogło zjeść je bydło, w jego ciele osiągają kolejne stadium rozwoju:)

jedyny mądry komentarz jaki tutaj widze , a te małe zwierzątka fascynują mnie od dawna , pozdrawiam ;)

Jednak nie można zaprzeczyć temu, że POlskie lemingi popełniają zbiorowe samobójstwo co 4 lata, są na to niepodważalne dowody

Noblisci to BOLEK Walesa, Obama, morderca Arafat, a czasami dla alibi np. Matka Terasa.

Jeśli to udowodnisz mógłbyś wówczas dostać Nobla. Może gra jest jednak warta świeczki. Postaraj się.