Puszczyk - opis, występowanie i zdjęcia. Ptak puszczyk ciekawostki

Cicho i bezszelestnie przemierza ciemną noc w poszukiwaniu ofiary. Niegdyś dostrzegano w nim zwiastun śmierci... Współcześnie jest symbolem wiedzy i mądrości. O kim mowa? Puszczyk zwyczajny, to sowa z rodziny puszczykowatych (Strigidae). Jak dotąd najbardziej rozprzestrzeniona na obszarze Polski, ale za to bardzo skryta i tajemnicza.



Strix aluco. By Martin Mecnarowski (http://www.photomecan.eu/) (Own work) [GFDL or CC-BY-SA-3.0], via Wikimedia CommonsStrix aluco. By Martin Mecnarowski (http://www.photomecan.eu/) (Own work) [GFDL or CC-BY-SA-3.0], via Wikimedia Commons
  1. Puszczyk - co to za ptak?
  2. O dziuplę trzeba dbać!
  3. Aktywność głosowa
  4. Gdy spotkamy młodego puszczyka?
  5. Bo puszczyki są trzy!
  6. Obeszło się bez szponów!

Puszczyk - co to za ptak?

Puszczyk ma dwa rodzaje upierzenia, jedno szare, drugie brązowe, które czasami przechodzi w rude. Co warte podkreślenia, nie są to dwa różne podgatunki. Znane są przypadki, gdy do lęgów przystępują osobniki obu odmian barwnych. Wówczas w takiej dziupli możemy znaleźć młode zarówno szarej jak i brązowej formy barwnej. W Polsce bardziej pospolitsza jest forma bladoszara.

Sylwetka tego ptaka jest dość krępa, próżno u niego szukać wyraźnie wyodrębnionej szyi. Lubi przysiadać sobie na wlocie do swojej dziupli i wygrzewać się w promieniach słońca. Wielkością zdecydowanie przewyższa gołębia miejskiego, gdyż osiąga rozmiary w granicach 38-45 cm, natomiast rozpiętość jego skrzydeł przekracza niekiedy metr. Tak jak w przypadku innych ptaków drapieżnych, tak u sów, samice są większe od samców. Różnica wagowa między osobnikami obu płci może dochodzi nawet do 150 gramów. Samce przeważnie ważą w granicach 400 g, podczas gdy samice mogą często przekraczać pół kilograma.

W lęgu puszczyków może znajdować się od 2 do 4 jaj, chociaż niektóre źródła podają, że znane są lęgi kiedy jaj było nawet 8. W okresach niedoboru pokarmu puszczyki opuszczają lęg lub w ogóle do niego nie przystępują.

Puszczyk jest typową sową nocną. Można to poznać między innymi po zupełnie czarnych oczach, w których próżno szukać, przynajmniej z daleka, różnicy miedzy źrenicami a tęczówkami. Brzuch tej sowy ma zdecydowanie jaśniejsze upierzenie niż wierzch ciała. Znajduje się na nim złożone z brązowych kresek przypominających odwrócone jodełki prążkowanie. Posiada wyraźną okrągłą słabo kreskowaną szlarę. Na jej szczycie brak jakichkolwiek pęczków piór przypominających „uszy” jak ma to miejsce u uszatki oraz puchacza. Na granicy między szlarą, a tylną częścią głowy umiejscowione są właściwe uszy, które pozwalają puszczykowi wykryć głęboko ukrytą zdobycz. Jego pożywienie stanowią głównie drobne gryzonie, jednak nie pogardzi małymi ptakami czy też owadami. Waga ofiar tej sowy nie przekracza zwykle kilograma, jednak znane są przypadki, gdy widywano puszczyki, które upolowały królika albo łyskę czy nawet bażanta. Zazwyczaj preferencje pokarmowe są uwarunkowane dostępnością pokarmu w danym momencie oraz obecnością preferowanych gatunków w zajmowanym terytorium.

O dziuplę trzeba dbać!

Przede wszystkim sowa ta to dziuplak wtórny. Jednak zdarzają się przypadki, gdy zajmuje gniazda innych ptaków, a nawet zakłada rodzinną kolebkę na ziemi. Zdarzało się, że puszczyk zajmował nawet króliczą norę. Na dzień dzisiejszy natomiast rozważmy przypadek gniazdowania takiej sowy w dziupli. Puszczyki korzystają z kilku jednocześnie. Zupełnie rozdzielona jest funkcja każdej z nich. Inna służy do wyprowadzenia lęgu, inna do dziennego wypoczynku, a jeszcze inna może służyć do magazynowania ofiar.

Chociaż ptak ten nie stroni od ludzi i w zasadzie nie przeszkadza mu nasza obecność, potrafi zaciekle bronić swojej posiadłości, zwłaszcza w okresie lęgowym. Niejednemu z obserwatorów czy fotografów puszczyk napędził stracha przez tzw. pozorowane ataki. Takie zachowanie jest tym bardziej uwarunkowane, im niżej znajduje się potomstwo puszczykowej pary. Podkreślenia wymaga fakt, że puszczyki są niezwykle osiadłe. Dany osobnik może nawet przez 16 lat żyć w jednym rewirze. Co jeszcze ciekawsze, przekładając tak zupełnie na nasze rozumienie posiadania ziemi, te sowy mają ściśle określone działki. W momencie gdy dany rewir zostanie opuszczony przez obecnie zamieszkującego tam osobnika, ową „działkę” zajmuje kolejny. Rewir ma dokładnie taką samą granicę, która nie ulega zmianom wraz ze zmianą pokolenia w danym kwartale ziemi. Wielkość takiego areału jest zależna od tego jak jest zróżnicowane środowisko. Według naukowców średnia wielkość terytorium puszczyka w europie środkowej wynosi w granicach 20 – 30 ha. Jednak w zwartych borach iglastych, głównie świerkowych i sosnowych oraz jednolitym, monokulturowym krajobrazie rolniczym zagęszczenie osobników wynosi zaledwie 5 par/10 km2. Natomiast w grądach obfitych w dziuple, a także podczas trwania „mysiego roku”, puszczyki potrafią osiągać rekordowe zagęszczenia sięgające nawet 50 par/10 km2. Po raz pierwszy sowy te w miastach stwierdzono na początku lat 20. ub. wieku. Dzisiaj jego populacje miejskie są dość stabilne, a na dodatek w połączeniu z eurybiotycznym nastawieniem do zmian środowiskowych, ptaki są zdolne do dostosowania się do dynamicznie zachodzących zmian na terenach miejskich. Jest tylko jeden warunek, obok rewiru lęgowego musi znajdować się dobre łowisko, obfite w preferowany przez te nocne drapieżniki pokarm.



Aktywność głosowa

Wśród przyrodników to niezwykle ważny czynnik służący do rozpoznania w jakim stanie oraz jakim położeniu znajduje się puszczyk. W związku z tym, że sowy mają swoje ulubione okresy w roku, kiedy są o wiele bardziej aktywne, badacze bardzo często wykorzystują ten fakt, by móc poznać zachowania gatunku. Wielu z nich w momencie wzmożonej aktywności głosowej, aby wywołać pewne pożądane zachowanie, będąc w terenie odtwarza nagrania z właściwym głosem. W wydanej w 2005 roku przez Fundację Wspierania Inicjatyw Ekologicznych książce „Metody Badań i Ochrony Sów” pod redakcją Romualda Mikuska, można przeczytać, że puszczyk wydobywa z siebie aż 11 różnego rodzaju dźwięków. Typowy głos to znane wszystkim pohukiwanie, które można przedstawić sylabami: „huuu-hu-huuu-huhuhuhuuuuuuuu…”. Taki dźwięk słyszalny jest na odległość jednego kilometra i pozwala rozróżnić poszczególne samce. Skrócony głos godowy charakteryzuje się lekką chrypką oraz, w przeciwieństwie do typowego, ma wysoką końcówkę. Dźwięk ten jest wydawany przez osobniki obu płci wczesną wiosną a także jesienią głównie przez samicę, ale również przez samca podczas zalotów i podawania pokarmu. Głosy kontaktowe, krótkie, wysokie uporczywie wydaje samica, kiedy domaga się od samca pokarmu, oraz w momencie komunikowania się między sobą poszczególnych członków rodziny. Ponadto występuje on w innej odmianie jeszcze wyższej i nazywany jest wówczas głosem przyzywającym. W momencie wyczuwanego przez osobniki zagrożenia ptaki odzywają się sylabami przypominającymi trele, a nawet odgłosy bekasów. Nasilenie ich ma związek wraz ze zbliżaniem się intruza do młodych. Samce znajdujące się na granicy swoich terytoriów wydobywają z siebie brzmienia przypominające miauczenie kota. Mogą one trwać przez kilkanaście minut, a w momencie gdy jeden z osobników okazuje się być nieustępliwy wtedy dochodzi do bezpośrednich utarczek. W gnieździe natomiast od razu po wykluciu młode cały czas odzywają się wysokimi dźwiękami. Ta aktywność wzrasta wraz z zakończeniem dnia. Oprócz tego kiedy do gniazda przyleci samiec z jedzeniem, młode rzucają się, by otrzymać jak najlepszy kęs mięsa i wtedy można usłyszeć ich żebrzące głosy. Temu odgłosowi towarzyszy przyjęcie specyficznej postawy. Pisklaki pochylają się do przodu oraz drgają skrzydłami. Okres godowy puszczyków rozpoczyna się już w grudniu, gdy zima jest łagodna i noce są stosunkowo ciepłe. W tym czasie także o wiele częściej słychać te ptaki. Jednak taki typowy szczyt aktywności głosowej puszczyków przypada od połowy lutego do połowy marca. Do połowy kwietnia stopniowo spada, jednak w maju można usłyszeć młode ptaki, a dorosłe odzywają się raczej sporadycznie.

Gdy spotkamy młodego puszczyka?

Mimo wielu edukacyjnych akcji, ciągle mamy problem z odróżnieniem tych zwierząt, które rzeczywiście są w potrzebie od tych, które na pozór wydają się potrzebujące, a tak naprawdę świetnie sobie radzą. Nie inaczej jest u naszych puszczyków. Bardzo często przechadzając się po parkach czy lasach, będąc pod wpływem doskonałej aury jaka wtedy panuje, napotykamy na swojej drodze małe, białe, puchate kulki z czarnymi jakże urokliwymi oczami. Żal ściska nasze serca i zaraz ruszamy takiemu pisklakowi na pomoc. Niepotrzebnie! Tak zwany podlot jest pod ciągłą opieką swoich rodziców. Pod żadnym pozorem nie powinno się takiego ptaka zabierać ze sobą. Zostawmy go lepiej w tym miejscu, w którym go znaleźliśmy. Takie stresowe sytuacje mogą prowadzić do śmierci ptaków na skutek zawałów a także narażamy siebie na atak ze strony sowich rodziców. Najlepiej jest przejść obojętnie, wówczas nic nam się nie stanie i ptaki będą się czuły mniej osaczone. Jeśli jednak jesteśmy ciekawi co to takiego oddalmy się, po czym podpatrzmy przez lornetkę. Wtedy z pewnością rozwiejemy swoje wątpliwości, w bezpieczny sposób, dotyczące obserwowanego stwora.
Puszczyk uralski, © Hans Hillewaert / , via Wikimedia Commons
Puszczyk mszarny, Olaf Oliviero Riemer [CC BY-SA 3.0], via Wikimedia Commons

Bo puszczyki są trzy!

Jeśli wydaje wam się, że puszczyk zwyczajny (Strix aluco) to jedyny przedstawiciel rodzaju Strix w Polsce, to jesteście w błędzie. Oprócz wyżej wspomnianego puszczyka nasz kraj zamieszkują jeszcze dwaj inni przedstawiciele tego rodzaju. Puszczyk uralski (Strix uralensis) oraz puszczyk mszarny (Strix nebulosa). Ten pierwszy jest chyba najbardziej niebezpieczną polską sową, natomiast ten drugi powszechnie został poznany przez społeczeństwo dzięki serii filmów o przygodach młodego czarodzieja Harrego Pottera.
Puszczyk uralski w Polsce najczęściej spotykany bywa na wschodnich oraz południowo- wschodnich rubieżach kraju. Jest jedną z największych sów występujących w Polsce. Rozmiarami przypomina myszołowa. Upierzony w odcieniach bieli i szarości z wyraźnym czarnym kreskowaniem na brzuchu. Szlara jasna ze stosunkowo małymi czarnymi oczami. Nogi duże, silne, gęsto upierzone. Tak samo jak w przypadku mniejszego kuzyna samce są lżejsze od samic, które potrafią ważyć nawet kilogram. Gnieździ się w dziuplach, bardzo często jego gniazda spotykane są na szczycie wyłomów drzew. Może także przysposobić sobie opuszczone gniazda innych ptaków podobnej wielkości. Nienależny do płochliwych zwierząt dopuszcza obserwatora na odległość kilku metrów. W okresie lęgowym jeśli zostanie przekroczona przez nas granica, w której ptaki czują się bezpiecznie, może dojść do ataków ze strony dorosłych ptaków, które niekiedy kończą się poważnymi ranami. Zazwyczaj w takich sytuacjach najlepiej jest bronić tył głowy, w który to ptaki usilnie próbują zaatakować intruza.

Puszczyk mszarny przez lata był nieobecny na terenie Polski. Dopiero niedawno w lasach sobiborskich ekipa pod kierownictwem dr Marka Kellera wiosną 2010 roku odkryła zajęte gniazdo tego gatunku sowy. Odkrycie to było nie lada gratką w świecie ornitologów, ponieważ ptak ten  powrócił po kilkudziesięciu latach. Prof. Jan Sokołowski w swoim kultowym dziele „Ptaki Ziem Polskich” o występowaniu puszczyka mszarnego pisał tak: „W obecnych granicach Polski gnieździ się jedynie w lasach Białowieskich, gdzie w roku 1930 J. Zawadzki znalazł dwa gniazda i ubił trzy okazy. Na Mazurach sowa mszarna nie gnieździ się. Ubito tam jeden okaz w 1832 roku (…) Według W. Taczanowskiego ubito również jedną sowę w 1872 roku w Żulinie (pow. Chełmski).” W obecnych czasach na szczęście, żeby udowodnić występowanie jakiegoś gatunku, nie musimy „ubijać” poszczególnych osobników, wystarczy że zrobimy takiemu delikwentowi zdjęcie. Jak wynika z powyższego opisu występowania, puszczyk mszarny upatrzył sobie szczególnie tzw. ścianę wschodnią. Zaraz po puchaczu jest to nasza największa sowa. Cała szaro-czarno-biała z charakterystycznymi kreskami, prążkami oraz plamkami na brzuchu. U tego gatunku charakterystyczna jest duża, okrągła szlara. Po środku znajduje się para małych, żółtych oczu.

Obeszło się bez szponów!

Od znajomych słyszałem, na forach czytałem, ale nigdy tego nie doświadczyłem. A pod dziuplą puszczyka spędziłem naprawdę wiele czasu. Jaka radość mnie ogarnęła, kiedy wreszcie natknąłem się na dziuplę, która jest regularnie użytkowana przez te sowy. Była to wczesna jesień, a właściwie koniec lata. Wybrałem się po obiedzie na rower jak zwykle o tej porze roku mam to w zwyczaju. Pojechałem w jedno miejsce, co do którego miałem podejrzenie gniazdowania puszczyka. W tych godzinach w ciągu dnia sów raczej się nie usłyszy. Z resztą wypad nie był typowo ukierunkowany na poszukiwanie tych ptaków. Spotkałem po drodze sarny leśne, dzięcioły zielone i czarne, które swoim przeszywającym wysokim głosem przyprawiały mnie trochę o dreszcze. I tak jechałem i jechałem, aż w końcu skręciłem w tę leśną alejkę. Po około 15 minutach marszu, ponieważ musiałem zejść z roweru ze względu na gęstwiny jakie porastają drogę do sowiej dziupli, moim oczom ukazał się przecinka, obok której stała sosna, z trzema dziuplami. Jak zazwyczaj w takich sytuacjach robię, wziąłem lornetkę. Przypatrywałem się temu drzewu oraz otworom w nim wyżłobionym. W najwyższej z nich siedział sobie puszczyk. Ładnie padały na niego promienie słońca, a on mrużył oczy. To wszystko wyglądało tak, jakby był po ciężkiej nocy, gdzie musiał ganiać za pokarmem, żeby coś smakowitego móc przekąsić. Przecież i jemu należała się także chwila lenistwa, tym bardziej po ciężkim wysiłku. Aż oniemiałem, a we mnie buzowało z radości. Od tego momentu zaglądam tam regularnie, przede wszystkim w celu zebrania wypluwek. Tych jest już naprawdę wiele zgromadzonych w Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Konopnickiej w Poddębicach, którego jestem absolwentem. Kto wie być może uda się stworzyć bazę „wypluwkową” w moim liceum… 
Kacper Kowalczyk
Ocena (3.9) Oceń: