Piątek 29.04.2022

Fermy przemysłowe mają wpływ na nasze zdrowie – przyznał resort zdrowia

Fermy przemysłowe z pewnością mają wpływ na zdrowie ludzi, zarówno pracowników, jak i osób mieszkających w sąsiedztwie wielkich ferm – przyznał podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, Maciej Miłkowski



fot. shutterstockfot. shutterstock

28 kwietnia odbyło się wspólne posiedzenie Komisji Zdrowia i Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi – tematem spotkania był wpływ ferm przemysłowych na zdrowie ludzi. W posiedzeniu wzięli udział m.in. przedstawiciele Ministerstwa Środowiska i Klimatu, organizacji pozarządowych i mieszkańcy zmagający się z uciążliwościami sąsiedztwa wielkich ferm.
Posiedzenie rozpoczęło się przedstawieniem alarmujących danych. Poseł Maciej Miłkowski z Ministerstwa Zdrowia stwierdził, że fermy przemysłowe z pewnością mają wpływ na zdrowie ludzi, zarówno pracowników, jak i osób mieszkających w sąsiedztwie wielkich ferm, powodując wzmożone infekcje, reakcje alergiczne, a nawet depresję.

Jak wyjaśnił poseł Maciej Miłkowski te problemy wynikają z emisji bioaerozoli - cząstek pyłu pochodzenia organicznego i nieorganicznego, patogennych mikroorganizmów, bakterii, grzybów czy wirusów; nasileniem transportu, czy obecności w ogólnej puli flory bakteryjnej odzwierzęcych patogenów oraz szczepów antybiotykoopornych.

Jak zwróciła uwagę posłanka Zielonych Małgorzata Tracz, głównym problemem jest „smog fermowy”. Dlatego apeluje o konieczność przeprowadzenia badań dot. wpływu ferm na zdrowie ludzi. Posłanka postulowała też jak najszybsze wprowadzenie ustawy odległościowej, zakładającej minimalną odległość ferm przemysłowych od gospodarstw domowych, ustawy odorowej oraz ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

Z kolei poseł Piotr Borys z PO dodał, że potrzebne są badania monitorujące stan wody i gleby już po powstaniu fermy przemysłowej w danym miejscu, analogicznie do badań, które wykonuje się przed jej budową.

Inne stanowisko reprezentował wiceminister rolnictwa Lech Antoni Kołakowski, który podkreślał, że priorytetem jest bezpieczeństwo żywności. Jego zdaniem zahamowanie rozwoju ferm przemysłowych grozi upadkiem rolnictwa i głodem. Z drugiej strony nie zaproponował żadnych rozwiązań, które ułatwiłyby życie osobom mieszkającym w pobliżu ferm.

– Bardzo rozczarowujące jest, że Ministerstwo Rolnictwa nie traktuje poważnie zagrożeń, jakie wynikają z przemysłowej hodowli zwierząt, zwłaszcza w obliczu licznych dowodów i badań, które jednoznacznie wskazują, że sąsiedztwo wielkich ferm negatywnie oddziałuje na zdrowie ludzi i środowisko – mówi Ilona Rabizo ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki – Wiceminister Kołakowski mówi o tym, żeby nie działać pochopnie. Temat ustawy odorowej ciągnie się od 2008 r. – od 15 lat nic nie zostało w tej kwestii zrobione, a cenę za tę bezczynność ponoszą mieszańcy wsi i całe społeczeństwo, które każdego roku zmaga się m.in. z epidemiami chorób zoonotycznych czy rosnącym problemem antybiotykooporności – dodaje Rabizo.

W posiedzeniu stronę społeczną reprezentowali m.in. mieszkańcy miejscowości Gościeradz i Kolonia Kuźnia, którzy czują się bezradni w obliczu walki z uciążliwymi fermami.

– Działalność ta [chlewni przemysłowych] przyczyniła się do pogorszenia warunków życia i komfortu naszych mieszkańców. Odór, który towarzyszy nam w dzień i w nocy jest nie dowytrzymania. Powoduje on nie tylko nieprzyjemny zapach, ale także bóle głowy, wymioty, biegunki, duszności, kołatanie serca, kaszel, pieczenie i łzawienie oczu zarówno u dorosłych, jak i u dzieci – mówiła Renata Derleta, mieszkanka miejscowości Kolonia Kuźnia.

W podsumowaniu posiedzenia minister Miłkowski zapowiedział dodatkowe badania w celu odpowiedzi na pytania dot. skali zachorowań i hospitalizacji z powodu wpływu ferm przemysłowych na ludzkie zdrowie.
Ekologia.pl (JSz)
Ocena (5.0) Oceń: