Eksperymentalne zgazowanie węgla
Opracowaniu technologii podziemnego zgazowywania węgla w złożu służą eksperymenty prowadzone przez naukowców z Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach (GIG) w Kopalni Doświadczalnej “Barbara” w Mikołowie. Od września 2007 r. GIG realizuje z 10 innymi partnerami trzyletni projekt badawczy podziemnego zgazowania węgla, ukierunkowany na pozyskanie wodoru – HUGE (Hydrogen Oriented Underground Coal Gasification for Europe). W ramach projektu w Mikołowie powstał naziemny reaktor, który zaprezentowano dziennikarzom.

Działania naukowców wpisują się w perspektywę, w której w przyszłości węgiel nie będzie wydobywany na powierzchnię, lecz otrzymywanie z niego energii i ciepła odbywać się będzie pod ziemią – w drodze tzw. zgazowania. W procesie tym z węgla powstaje gaz do produkcji prądu lub syntezy innych paliw płynnych, z gazu można też otrzymać czysty wodór.
Działający od listopada ub. roku mikołowski reaktor – symulujący warunki zalegania złoża pod ziemią – wykonano z ogniotrwałego betonu. To prostopadłościan o długości ok. 5 m, szerokości ok. 3 m i wysokości niespełna 2 m. Ostatnio uruchomiono go w środę w południe, o 15 po raz pierwszy został podany czynnik zgazowujący, czyli para. Czas tego eksperymentu zaplanowano na tydzień.
Wewnątrz reaktora umieszczono ważący ok. tony lity pokład węgla z kopalni “Piast” – o długości 2,5 m, a wysokości i szerokości ok. 80 cm. Do czoła urządzenia podłączono w jednym miejscu przewody doprowadzające tlen, parę lub – w razie konieczności gaszenia wkładu – azot. Z tyłu reaktora inny przewód odprowadza wytwarzany gaz.
W reaktorze – prócz zgazowania – przebiega m.in. proces spalania. W podwyższonej dzięki działaniu tlenu temperaturze węgiel reaguje tam z tzw. czynnikiem zgazowującym, w tym wypadku czystą parą. Produktem końcowym jest m.in. gaz, którego głównymi składnikami są – prócz sięgającego 60 proc. wodoru – tlenek węgla oraz metan.
Reaktor rozpoczął w środę pracę cykliczną – podczas trwającej ok. 10 min fazy podawania tlenu (ok. 5 m sześc. na minutę) temperatura wewnątrz dochodzi do ok. 1100 stopni Celsjusza. Później, przy podawaniu pary, temperatura spada do ok. 500 stopni. Ciśnienie w reaktorze cały czas nieznacznie przewyższa ciśnienie atmosferyczne.
Wychodzące z reaktora gazy – z tym większą zawartością wodoru im wyższa temperatura złoża – są zanieczyszczone. W separatorach oddzielana jest nieprzereagowana para i cząstki stałe m.in. smoły. Dalej gazy trafiają m.in. do linii chromatograficznej, badającej co 15 minut ich skład. Potem są uwalniane – do atmosfery. Cały reaktor obłożono instrumentami pomiarowymi – m.in. 25 termoparami umieszczonymi co 15 cm. Eksperymenty na razie prowadzone są na powierzchni, ze względu na ograniczone możliwości prowadzenia pod ziemią dokładnych pomiarów – m.in. parametrów termodynamicznych zachodzącego procesu.


Reaktor, prócz pracy cyklicznej, może również pracować w sposób ciągły – gdy para wodna i tlen podawane są jednocześnie. Ta metoda, mimo że również dostarcza dużo wodoru, skutkuje równoczesnym powstawaniem znacznych ilości niepożądanego dwutlenku węgla. Jeden eksperyment trwa kilka tygodni – samo wygaszanie reaktora zajmuje ok. 20 dni.
Wyniki uzyskane na powierzchni pozwolą na prawidłowe zaprojektowanie eksperymentów pod ziemią – w skali rzeczywistej. Zaplanowano je na jesień tego roku. Zostaną poprzedzone jeszcze czterema próbami w reaktorze na powierzchni. Prócz węgla z kopalni “Piast”, wykorzystane będą bloki o tych samych wymiarach z kopalni “Bielszowice” oraz jednej z kopalń węgla brunatnego należącego do koncernu BOT.
Eksperymentalne zgazowanie węgla pod ziemią będzie prowadzone również na terenie “Barbary”. Kopalnia dysponuje własnymi pokładami na poziomie 30 metrów – o miąższości, czyli grubości ok. 2 metrów. Wyznaczono tam pole długości 16 metrów, gdzie odbędą się prawdopodobnie dwa eksperymenty.
Podziemny reaktor nie będzie wkładanym pod ziemię urządzeniem – lecz fragmentem złoża, w którym będzie prowadzone zgazowanie. Najpierw złoże będzie pod ziemią rozpalane – a następnie doprowadzany będzie czynnik zgazowujący. Docelowo w złożach będzie można zakładać takie reaktory obok siebie, by maksymalnie wykorzystać istniejące pokłady. Reakcje pod ziemią odbywały się będą – podobnie jak na powierzchni – w warunkach lekkiego nadciśnienia. Dużo jednak zależy od szczelności górotworu. Ponieważ eksperymentalny pokład w “Barbarze” znajduje się płytko, mogą wystąpić pewne nieszczelności.
Według naukowców z GIG podczas prowadzenia takich eksperymentów istnieje teoretyczne niebezpieczeństwo związane z pracą z gazami, w których zawartość tlenku węgla dochodzi do 30 proc. Zagrożenie minimalizowane jest jednak dobrym rozpoznaniem geologicznym i hydrogeologicznym, potrzebnym również by nie zanieczyścić np. wód podziemnych.
Z reaktora powierzchniowego naukowcy otrzymują na razie ok. 10-12 m sześc. gazów z wysoką zawartością wodoru w ciągu godziny. Podczas eksperymentów podziemnych, wartość ta będzie 15 do 20 razy większa. Obecnie gazy – po przebadaniu – odprowadzane są do atmosfery. Uzyskiwane spod ziemi – będą spalane w tzw. pochodni.

Badania GIG służą ustaleniu warunków, w których podczas zgazowania produkowana jest maksymalna ilość wodoru. Prócz tego procesu w reaktorze jednocześnie zachodzą też inne – odgazowania czy skoksowania węgla. Naukowcy wskazują jednak, że ewentualne odzyskanie ich rezultatów z wygaszonego złoża będzie niemożliwe- m.in. ze względów bezpieczeństwa.
Według Kapusty, zgazowanie węgla w złożu nie jest na razie uniwersalnym rozwiązaniem, mogącym wyprzeć w najbliższej przyszłości tradycyjne wydobycie węgla. “Ta technologia nastawiona jest raczej na pokłady słabszej jakości, gdzie nie dobralibyśmy się metodami górniczymi, lub bezpieczeństwo robót byłoby niskie” – ocenił ekspert.
Eksperci podkreślają, że na razie ich wyniki są niepełne. Trudno więc mówić o wyciąganiu na tej podstawie wniosków co do opłacalności przemysłowej produkcji wodoru w drodze zgazowania węgla w złożu. Wstępne wyniki wskazują jednak m.in., że uzyskiwany dotychczas podczas eksperymentów gaz najlepiej nadaje się do syntezy chemicznej i produkcji np. paliw płynnych.
Badania nad podziemnym zgazowaniem węgla nie są podejmowane po raz pierwszy. Prace prowadzono już przed drugą wojną światową m.in. w ZSRR. Obecnie taka instalacja działa m.in. w Uzbekistanie – już od lat pięćdziesiątych ub. wieku. Uzyskiwany tam gaz o słabych parametrach wykorzystywany jest w elektrowni.
Innowacyjność projektu HUGE polega na ukierunkowaniu podziemnego zgazowania węgla na produkcję gazu bogatego w wodór. Technologia ta ma być kluczowa dla przyszłości górnictwa węglowego, zaspokajając jednocześnie zapotrzebowanie na energię, surowiec dla przemysłu chemicznego i paliwo dla środków transportu.
- PAP - Nauka w Polsce;
Zagazowywanie węgla w zamkniętym szczelnym reaktorze, to tylko inny sposób na jego przetworzenie, jednocześnie przedłużający agonię paliw kopalnych i dalsze zwiększanie emusji CO2 do atmosfery, czyli będzie cieplej.
Natomiast zagazowywanie węgla w złożu to prosta droga do katastrofy, w imię trwania przy węglu, skazimy rakotwórczymi węglowodorami i innymi substancjami zarówno glebę jak i wody podziemne, skąd będziemy importować wodę pitną? O przykład nie trudno w australijskim Queensland skażone zostało kilkaset km kwadratowych, firma dostała zakaz takich eksperymentów, pod warunkiem udowodnienia, że nie będzie szkodzić środowisku.
Zamiast bawć się w eksperymenty warto postawić na produkcję energi z paneli FV, wiatraków, wspomaganych przez dużą ilość rozproszonych biogazowni połączonych z elektrowniami. Cała produkcja ma być rozproszona, tak by nie przesyłać energi na setki kilometrów i jednocześnie będzie o niebo odporna na awarie. Kłania się pomysł Marcina Popkiewicza w Rewolucji Energetycznej
powinien być nick eko-oszołom
Wiatraki i panele FV to źródła energi o niskiej wydajności i dość kapryśne, uzależnione od pogody. Wiatraki produkują prąd kiedy jest wiatr, a panele kiedy świeci słońce. Oczywiście da się przewidzieć pogodę i coś tam zaplanować, ale… Póki co, gdy nie wieje i nie świeci słońce, czerpie się prąd z elektrowni węglowych (na zachodzi także atomowych), a gdy wiatr wieje i świeci słońce klasyczne i tak spalają (marnują) węgiel, bo przecież nie da się wyłączyć i włączyć elektrowni jednym guzikiem w ciągu kilku minut (to proces trwający wiele dni). Klasyczne elektrownie budowane były przez dziesiątki lat. Żeby je teraz zastąpić i wybudować podobne moce w wiatrakach, panelach FV, biogazowniach itp znowu potrzeba potężnych pieniędzy przez wiele lat. Czy na pewno nie mamy innych potrzeb. Po za tym powszechna motoryzacja elektryczna stwarza dużo większe zapotrzebowane na prąd. Tych wiatraków, paneli biogazowni potrzeba będzie znacznie więcej niż teraz elektrowni klasycznych. Jeszcze raz powtórzę. To niewyobrażalne koszty. Jako kraj i jako obywatele będziemy musieli ponieść wiele wyrzeczeń, żeby to wybudować. I po co? Teoria, że to dwutlenek węgla odpowiada za ocieplenie klimatu jest tylko teorią. Nieudowodnioną teorią, bo żeby ją udowodnić potrzeba ok 200-300, a może nawet 500 lat skrupulatnej obserwacji temperatury i innych wartości. A po za tym to głównym źródłem CO2 (którego a atmosferze jest niecały 1%), są erupcje wulkanów. Zresztą nauka o klimacie jest bardzo złożona. Zmiany klimatyczne postępują powoli (dziesiątki, a właściwie setki lat) i tak naprawdę wiemy o nich niewiele, bo w miarę poważne obserwacje prowadzi się dopiero od mniej więcej 200 lat (może trochę więcej). Tak naprawdę poważny świat naukowy nie jest przekonany o szkodliwym wpływie CO2 na klimat. Są różne poglądy, teorie hipotezy. Świat naukowy jest podzielony, wciąż poszukuje, bada, po prostu nauka się rozwija) To politycy są o tym przekonani do tych dwutlenkowych teorii . A naukowcy którzy są zwolennikami tych teorii na pewno mogą liczyć na szeroki strumień pieniędzy, na swoje badania ze strony polityków.
Jaka jest data powstania artykułu? W którym roku przeprowadzane były badania do których się odnosi?
Wydobycie węgla jest możliwe do ograniczonej głębokości, mimo zalegających poniżej ogromnej ilości węgla, niekiedy więcej niż w obszarze wyeksploatowanym. Pozyskiwany syngaz jest cennym substratem dla przemysłu chemicznego, w tym produkcji paliw płynnych, czy energetyki.
To nasza nadzieja na dobrobyt Polski ! Jednak decydenci ulegają innym wpływom ,które tego nie chcą .