Wróbel i mazurek – różnice, podobieństwa i ciekawostki

„Popatrz wróbel leci. Mało ostatnio tych wróbli tutaj jest” – słyszę od znajomego. Wróbli rzeczywiście mało, ale to akurat nie był wróbel. Właściwie nie wyprowadzałem z błędu mojego znajomego, bowiem gdyby spojrzeć na nazwę łacińską tego gatunku, ów błąd błędem nie był. Zarówno mazurek, jak i wróbel należą do rodzaju Passer, zatem można o nich obu powiedzieć, że są wróblami. Tak naprawdę cała zagwozdka tkwi głównie w polskich nazwach.



Wróbel z lewej, mazurek z prawej. Fot. Kacper KowalczykSamica wróbla z lewej, samica mazurka z prawej. Fot. Kacper Kowalczyk

Wróbel rzeczywiście domowy

Przeważnie zwierzęta, które w swojej nazwie posiadają przymiotnik domowy, są zwierzętami udomowionymi przez człowieka. Dobrym przykładem mogą być chociażby kura domowa, kot domowy, pies domowy czy świnia domowa. Wróbel jednak udomowiony raczej nie został. Nadal jest dzikim ptakiem, żyjącym trochę w cieniu człowieka, ale nie aż tak zależy od tego człowieka jak wyżej wspomniane zwierzaki. Rzeczywiście domowy? Ależ tak! Ogromna część populacji wróbla mieszka nie gdzie indziej, jak właśnie w naszych domach, tych jedno i wielorodzinnych. Ogólnie wszędzie tam, gdzie znajdzie jakąś niewielką dziurę, którą może zagospodarować na gniazdo.

Kiedy tylko pojawi się pierwsze po zimie wiosenne słońce, możemy obserwować jak dzielnie zarówno samiec, jak i samica budują, bądź poprawiają wcześniej napotkane w dogodnej niszy gniazdo. Źdźbło po źdźble, mech po mchu i niestety bardzo często torebka foliowa po torebce foliowej, trafiają do misternej, aczkolwiek niezbyt wyrafinowanej konstrukcji. Dla wróbli najważniejsze, żeby na głowę nie kapało, dlatego często gniazda są usytuowane w otworach w stropodachach, pod rynnami, w dziurach w elewacjach. To miejsca niemal podręcznikowe, gdzie można te ptaki spotkać. Poza tym ważny element całej gniazdowej układanki państwa wróbli stanowi zabezpieczenie gniazda przed konkurencją, ewentualnie drapieżnikami. Ci ostatni raczej rzadko sięgają do gniazd, bo obok jest człowiek, bo za wysoko, bo nie ma jak się do gniazda ze smacznymi, bezbronnymi pisklętami dostać.

Konkurencja ma nieco bardziej ułatwione zadanie, bo człowieka aż tak się nie boi, a na dodatek posiada skrzydła, dlatego bariera wysokości barierą w ogóle nie jest. Ostatnio jedna z czytelniczek napisała do mnie maila, w którym opisała jakże przejmującą historię. Wróble od wielu lat gniazdowały w miejscu, którego dotyczył opis. Przyszedł pewnej wiosny taki sezon, że wróble zostały po prostu przegonione z „ich posiadłości”. Cała ta sytuacja odbyła się za sprawą jerzyka. Ptaka nieco później pojawiającego się w Polsce. Być może się spóźnił, albo po prostu wróble pozwoliły sobie na drugi lęg i nie zdążyły przed przylotem jerzyków? Tego nikt nie wie, natomiast pewne jest to, że jerzyki wcale nie są tak przyjaźnie nastawione do innych swoich skrzydlatych pobratymców.

Nie inaczej czynią szpaki. Te są bardziej brutalne w swoich metodach. Sam widziałem przypadki, kiedy to szpak splądrował gniazdo wróbli. Pisklak po pisklaku w dziobie szpaka znajdował się poza gniazdem. Wróble zrezygnowane widokiem owej sytuacji odpuściły. W każdym kolejnym sezonie szpaki dominowały nad dawną „posiadłością” wróbli.
Młodociany wróbel, samiec, fot. Kacper Kowalczyk
Dorosły samiec Wróbla, fot. Kacper Kowalczyk


Mazurek bardziej wiejski

Nawet kiedyś mazurek był określany jako wróbel wiejski/polny. Rzeczywiście ptaki te trzymały się z dala od zwartej zabudowy. Do dzisiaj próżno ich szukać na ciasno zabudowanych, pokrytych betonowymi powierzchniami osiedlach. Mazurki wolą tereny z przestrzenią zieloną, zdecydowanie bardziej jak wróble. No i mniej uzależnione są od ludzi, chociaż nie pogardzą jakimś nie użytkowanym otworem wentylacyjnym. Z miłą chęcią skorzystają z takiego fundamentu pod swoje gniazdo, jednak o wiele częściej niż wróble korzystają z dziupli.
Po szpakach, po kowalikach, po bogatkach, ale co dziupla to dziupla. Gniazdo bardzo podobne do tego, które można spotkać przy okazji kontroli wróbli. Wrogowie? Zawsze przy takich rozmiarach można natknąć się na kogoś, kto czyha na życie. Zatem mazurek również nie może odpędzić się od różnego rodzaju niebezpieczeństw ze strony kotów, kun, krogulców lub młodych jastrzębi. Między innymi drapieżnictwo było powodem, dla którego mazurki coraz chętniej zaczęły wkraczać do miast. Jednak co daje się mocno zauważyć, ptaki te czują wręcz pewien lęk przed betonowymi pustyniami, czego nie można powiedzieć o wróblach.

Różnice w piórach

Na pierwszy rzut oka ktoś kto zaczyna swoją przygodę z ornitologią, nie widzi praktycznie żadnych różnic między mazurkiem a wróblem. Kształty ciała podobne, ten brązowy, tamten też brązowy, ten szarobury, tamten również. Nie ma się w sumie do czego przyczepić. Wiele razy gdy moim znajomym mówię, że w Polsce mamy dwa gatunki wróbli, wszyscy w towarzystwie otwierają szeroko oczy i zadają pytanie: „Jak to?!” Patrząc na mnie z lekkim niedowierzaniem, trochę jak na wariata. W takich sytuacjach zazwyczaj każę im wyjrzeć przez okno i dobrze się przypatrzeć skaczącym po podwórku wróblom. Czy wszystkie są takie same? Nie. Ktoś z moich znajomych nawet pokusił się, by stwierdzić występowanie trzeciego gatunku! Gdzie jest ukryty haczyk? Skąd taka zagwozdka? Właściwie w braku wnikliwości lub po prostu zwinności obu gatunków.

Przypatrując się obu tym ptakom zauważona raz różnica zostaje w naszej głowie na całe życie. Mazurek posiada ciemną plamkę na jasnym policzku, której z kolei nie ma wróbel. Głowa mazurka od potylicy po czoło jest brązowa. Wróbel – samiec – ma czarne podgardle, szarą głowę i brązową brew nad okiem, schodzącą aż na potylicę. Poza tym wróble są nieco większe od mazurków. Te podstawowe różnice w upierzeniu już nam wyjaśniają podstawową diagnostykę obu gatunków. Ale co w takim układzie z trzecim gatunkiem? Bardzo często za trzeci gatunek jest brana samica wróbla. Zupełnie inna od samca. Jej upierzenie jest bardziej pastelowe, delikatne. Brewka nad okiem jasnobrązowa, nawet kremowa a kontrast między głową a tułowiem nie aż tak duży jak u samców. W przypadku mazurków dymorfizm płciowy jest niemal nie do odróżnienia. Tutaj potrzeba jeszcze więcej uwagi i jeszcze więcej wnikliwości, a cecha pozwalająca rozróżnić płeć tkwi w dziobie. Samce mają jednolicie czarny, samice zaś u podstawy posiadają żółtą plamkę. Z taką wiedzą odróżnienie od siebie gatunków, a nawet poszczególnych płci, można niemal bezbłędnie określić te dwa wróble.
Samica mazurka, fot. Kacper Kowalczyk
Samiec mazurka, fot. Kacper Kowalczyk


Od Ameryki aż po Chiny

Wróbel domowy jest w Polsce przybyszem z południa. Ornitolodzy upatrują pierwotnego występowania tego gatunku na terenach dzisiejszej Arabii Saudyjskiej oraz Turcji, skąd ptak ten wywędrował na resztę świata. O ile kolonizacja obszaru Morza Śródziemnego, a później północnej Europy nastąpiła na skutek samoczynnych wędrówek ptaków, o tyle w Ameryce Północnej pojawił się na skutek transportów żywności z Europy. Wróbel nawet dotarł do Australii i Nowej Zelandii wraz z przybywającymi tam europejskimi osadnikami.
Tak na dobrą sprawę szczyt ekspansji po świecie przypadł na czas XVIII lub XIX wieku w zależności od różnych podań. Te daty wskazują nam na czas, kiedy to postępował w Europie rozkwit gospodarki i obserwowaliśmy tzw. rewolucję przemysłową. Ludzie osadzali się na dłużej, a wróblom to widocznie musiało pasować, bo i budowle przez nas stawiane były bardziej stabilne, a co za tym idzie, można było sobie w nich znaleźć odpowiednie miejsce na gniazdo. Bardzo ciekawie wygląda historia wróbla w Państwie Środka. Przez pewien czas był tam wróbli raj. Jednak w latach ’50. i ’60. XX w. ta sytuacja uległa zmianie. Na skutek złych dla tych ptaków decyzji Mao Zedonga Chińczycy byli wręcz zobowiązani walczyć z wróblami, które zostały oskarżone o niszczenie upraw zbóż na bardzo wielką skalę. Operacja poskutkowała wyniszczeniem niemal całej chińskiej populacji. Jak się później okazało, przyczyną słabych plonów było zupełnie inne rozporządzenie komunistycznego przywódcy Chin. Kazał on zniszczyć i przetopić na żelazo urządzenia rolnicze pozwalające prowadzić odpowiednią gospodarkę rolną. Rolnicy nie mając narzędzi pozostawiali bardzo często uprawy same sobie, a wróble próbowały z tego korzystać, że żaden człowiek tam nic nie robi. Czas jednak pokazał, że ta inwestycja wróbli w przyszłość była zgubna.

Mazurek nie został nigdzie introdukowany. Jego zasięg występowania rozciąga się miedzy Europą a Azją w dość szerokim areale. Gatunek ten jest typowym przedstawicielem wróbli dla Europy północnej. Można powiedzieć, że to ten „nasz”, właściwy wróbel. Pierwotny, tutejszy bez żadnych naleciałości. Najlepiej można porównać oba gatunki zimą. Te surowe warunki, w których od zawsze występuje mazurek, zahartowały jego populacje. Natomiast wróbel zimą ma nieco gorzej, dlatego można obserwować dość spore stadka napuszonych ptaków, które tulą się do siebie. Zupełnie inne podejście do sprawy mają mazurki, one raczej samodzielnie spędzają zimę. Przemieszczają się to tu, to tam i jakoś wiążą koniec z końcem, chociaż przy karmnikach obserwowane są niekiedy bardzo duże ilości tych ptaków. Takie obserwacje można zaliczyć do swego rodzaju adaptacji oraz wykorzystania warunków, jakie stwarza im człowiek. Być może mazurki stosują w swoim życiu zasadę „dają to bierz”, w końcu chodzi o przetrwanie gatunku. Wielu zapewne w tej sytuacji nasuwa się pytanie: „Dlaczego wróble nie odlatują, skoro tak nie lubią zimy?” A no dlatego nie odlatują, bo są słabymi lotnikami, przelecą kilka, no może kilkanaście minut i już muszą sobie przycupnąć na moment. Aktywny lot nie należy do mocnych stron wróbla. Jak widać niby takie same, niemal identyczne ptaki, a tak wiele je różni.
Dorosły samiec wróbla, fot. Kacper Kowalczyk
Dorosła samica Wróbla, fot. Kacper Kowalczyk
Kacper Kowalczyk, Czwórka Polskie Radio


Ocena (4.4) Oceń:

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy