Kowal bezskrzydły - opis, występowanie i zdjęcia. Owad kowal bezskrzydły ciekawostki

Chociaż kowalem nazywany, to z kowalstwem ma niewiele wspólnego. Moje skojarzenia związane z kowalem bezskrzydłym kierują mnie w stronę miejsca, które dla wielu wydaje się być mroczne, owiane tajemnicami przodków, a dla innych to po prostu miejsce zadumy, przemyśleń, kontaktu z tymi co odeszli. Mowa oczywiście o cmentarzu. Będąc małym chłopcem, zawsze kiedy razem z babcią chodziłem na cmentarz, widywałem zajęte wędrówkami kowale bezskrzydłe. Te w dużych ilościach przebywały albo na drzewach, albo na krzyżach. Może ten kto widział je po raz pierwszy i nadał im taką nazwę, także spotkał małe, czarnoczerwone pluskwiaki na krzyżach wykutych przez kowali?



Kowal bezskrzydły. By This picture is a work by Emmanuel Douzery.Please credit this with: Picture : Emmanuel Douzery in the immediate vicinity of the picture.If you use one of my works, please email me (account needed) or leave me a short message on my diKowal bezskrzydły. Picture : Emmanuel Douzery in the immediate vicinity of the picture. (Own work) [CC BY-SA 4.0], via Wikimedia Commons

Owadzi tramwajarz

Potoczna nazwa kowala bezskrzydłego brzmi tramwajarz. Inni owada tego nazywają kowalem dwuplamkiem, ze względu na dwie czarne plamki, które znajdują się na wierzchniej stronie ciała u osobników dorosłych. Osiąga długość ciała do 1,5 cm. Jego czułki są dość długie, czteroczłonowe, czarne, zakończone niewielkim, czerwonawym zgrubieniem, a na łączeniach członów widać pomarańczowe plamki. Odnóża zbudowane z trzech członów zakończone przylgami, dzięki którym owad może utrzymywać się na
Dlaczego tramwajarz?
Można zauważyć kowale złączone ze sobą odwłokami. To nic innego jak akt kopulacji, od którego to właśnie wzięła się potoczna nazwa – tramwajarz. Tak małe zwierze ma w sobie tyle siły, że może kopulować co najmniej dwanaście godzin, a rekordziści chodzą ze sobą złączeni nawet siedem dni!
pionowych powierzchniach. Bardzo często można obserwować kowale bezskrzydłe przemierzające pionowe mury lub drzewa, gdzie w pęknięciach, szczelinach oraz w dziuplach gromadzą się tworząc ogromne zgrupowania liczące niekiedy po kilka tysięcy osobników. Takie ilości robią wrażenie, z daleka wyglądają jak jednolite, czerwone plamy, które od czasu do czasu zmieniają swoją strukturę, co oczywiście ma związek z przemieszczaniem się zwierząt. Czerwony kolor występuje w przeważającej części na przedpleczu, a także na odwłoku, gdzie w połączeniu z czarnym tworzy charakterystyczny wzór pozwalający odróżnić go od innych kowalowatych. Układ oddechowy w porównaniu z innymi owadami stanowi dla wielu z nas istną zagadkę, bowiem u owadów przeważnie oddychanie odbywa się za pomocą przetchlinek umieszczonych na bokach ciała, natomiast kowale bezskrzydłe dodatkowo oddychają za pomocą tworów o nazwie trichobotrium. Jest to nic innego jak specjalne czułki, usytuowane na tułowiu, które mają za zadanie rejestrować ruchy powietrza. Kolejnym niezwykłym zjawiskiem obserwowanych u tych zwierząt jest widoczny, nawet dla laika, który z owadami jakimikolwiek nie jest na ty, polimorfizm. Przyglądając się bliżej kowalom bezskrzydłym, można zauważyć osobniki ze skrzydłami i te bez skrzydeł, chociaż ze skrzydeł kowal bardzo mało korzysta, ponieważ porusza się głównie korzystając ze swoich odnóży. W tych liczących po kilka tysięcy osobników gromadach, wprawne oko zauważy kowale złączone ze sobą odwłokami. To nic innego jak akt kopulacji, od którego to właśnie wzięła się potoczna nazwa – tramwajarz. Ten też jest zjawiskiem wyjątkowym, gdyż tak małe zwierze ma w sobie tyle siły, by kopulować co najmniej dwanaście godzin, a rekordziści chodzą ze sobą złączeni nawet siedem dni!!!
Kowale bezskrzydłe Fot. Anders Sandberg [CC BY 2.0 ], Flickr.com
Kowale, fot. Kacper Kowalczyk


Różne sposoby skutecznej ochrony

Pierwszym sposobem ochrony przed drapieżnikami jest bez wątpienia tworzenie dużych zgrupowań, o których już pisałem. Owady gromadzą się zazwyczaj w takich miejscach, gdzie pada dużo promieni słońca, a tym samym temperatura jest po prostu wysoka, co wynika faktu, że zwierzęta te są przede wszystkim ciepłolubne. Bez słońca, bez wysokiej temperatury kowale bezskrzydłe w zasadzie nie mogą prawidłowo funkcjonować.

W każdym bądź razie duża, jaskrawa, ruszająca się czerwona plama, to dobry straszak na potencjalnych wrogów. Chociaż są takie zwierzęta, których w ogóle nie odstrasza ten sposób ochrony. Wśród nich są m.in. borsuki zajadające się kowalami, mimo że podobno te owady nie należą do najbardziej smakowitych kąsków. To wynika z wydzielanej przez nie cuchnącej wydzieliny, nadającej kwaśny lub gorzki smak poszczególnym osobnikom, co odrzuca wielu potencjalnych drapieżników. Sama wydzielina nie ma w sobie jakiś szczególnych substancji toksycznych. Nie stanowi także jakiegoś ogromnego zagrożenia dla życia, jednak ich smak na języku pozostaje przez długi czas i z pewnością do najbardziej przyjemnych nie należy. W tym miejscu powinniśmy zadać sobie pytanie, skąd bierze się wydzielina? Odpowiedź brzmi – z lipy! To nie żart. Owady te niemal całe swoje życie spędzają na tych drzewach za sprawą orzeszków stanowiących przysmak kowali. Orzeszki zawierają w sobie trujące substancje, na które w toku ewolucji owady zdołały się uodpornić, a co najważniejsze odpowiednio metabolizować oraz wpasować do swojego organizmu. Według naukowców substancje zawarte w lipowych orzeszkach mają działania podobne do hormonu juwenilnego, który hamuje rozwój larw i przeobrażenie w postaci dorosłe. Właśnie na to działanie kowale zdążyły się uodpornić, ale na działanie tej substancji jednak pochodzącej z innej rośliny już niekoniecznie. Dlatego te pluskwiaki tak kurczowo przebywają na lipach.
Kowale, fot. Kacper Kowalczyk


Kosmopolityczny wszystkożerca

Występuje niemal w całej Palearktyce, od Północnych krańców Rosji, przez Europę, aż po USA i Kanadę. Stwierdzono także występowanie osobników tego gatunku w Ameryce Środkowej oraz w Indiach. Tak szerokie rozmieszczenie ma związek z obecnością człowieka, który w pewne rejony świata wraz z transportem zawlókł kowale bezskrzydłe.

Nie są znane informacje o negatywnym wpływie tych zwierząt na naturalne środowisko obszarów, gdzie zostały wprowadzone. Chociaż pojawiają się sygnały ze szkółek leśnych, że kowale bezskrzydłe potrafią uszkodzić młode drzewa. Zastanawia mnie w jaki sposób? Zadając to pytanie moim znajomym leśnikom, nie mogłem uzyskać jednoznacznej odpowiedzi. Wróćmy jednak do budowy tego owada. Aparat gębowy kowala bezskrzydłego to kłujka, za pomocą której może wbijać się poprzez łupinki do wspominanych już orzeszków lipy, ale nie tylko te rośliny stanowią jego dietę. Zauważono pluskwiaki wędrujące po zwłokach martwych zwierząt, co świadczy o tym, że w kręgu zainteresowań „kulinarnych” znajdują się płyny pochodzenia zwierzęcego. Bardzo ważnym daniem dla kowala są także soki roślinne. Każdego roku wiosną i latem owady gromadzą się na parkanach czy wysokich betonowych lub ceglanych murach. Najczęściej na takich murach, nad którymi rosną drzewa. Wiosna oraz lato to czas kiedy drzewa „puszczają” soki. Wówczas z liści zaczyna spadać tzw. spadź, co stanowi bardzo dobrą i wysokoenergetyczną pożywkę dla kowali. Poza tym w wyrwach lub szczelinach takowych murów występuje odpowiedni mikroklimat pozwalający zwierzętom na przeprowadzenie całego cyklu życiowego zwieńczonego sukcesem. Ale dieta kowali bezskrzydłych ma jeszcze inne odcienie, kolejna odsłona ich pokarmowych upodobań wczesną jesienią. Gdy z drzew spadają owoce: gruszki, śliwki, jabłka – owady mają słodką wyżerkę, a to dlatego, że uzupełniają zapasy substancji odżywczych przed zimą, którą dorosłe formy spędzają schowane gdzieś w bezpiecznym miejscu zarówno przed wychłodzeniem, jak i przed drapieżnikami. Ciemną stroną tego owada jest kanibalizm. Gromadząc się w grupach, osobniki silniejsze zjadają bez żadnych skrupułów osobniki słabsze. Z punktu widzenia populacji tych zwierząt jako całości, to zachowanie ma bardzo dobre skutki, bowiem prowadzi do wzmocnienia populacji poprzez szerzenie genów pochodzących od tych najlepszych osobników. Warto przy tym pamiętać o tym, że pluskwiaki te nie wykazują żadnych zachowań społecznych mimo zbierania się w dość licznych grupach. Takie postępowanie jest podyktowane raczej egoistyczną chęcią przetrwania poszczególnych jednostek, aniżeli grupy jako całości. 
Para kowali sczepiona w czasie kopulacji.By Aconcagua (Own work) [GFDL or CC BY-SA 3.0], via Wikimedia Commons


Walka o zapłodnienie

Wspominałem wcześniej, że kowale potrafią kopulować ze sobą cały dzień, a nawet ten dzień może przedłużyć się do tygodnia. Czy w tym stwierdzeniu nie ma czegoś podejrzanego? Zwierzę mierzące zaledwie 1-1,5 cm może kopulować cały tydzień? Czy to nie aby lekka przesada?

Otóż okazuje się, że nie do końca chodzi tutaj o kopulację jako taką. Złączenie się osobników przez cały tydzień ma raczej zadanie ochronne. Samiec w ten sposób zabezpiecza siebie i swoje nasienie przed wyparciem przez innego samca. Chodzi o to, by to jego nasienie było tym ostatnim nasieniem przed złożeniem jaj, bowiem dzieci będą tego, który jako ostatni dopuści się aktu kopulacji z samicą. Zatem samce aż do momentu zniesienia jaj towarzyszą samicy, a ta wybiera odpowiednie miejsce dla przyszłego potomstwa. Najczęściej jaja kowali można znaleźć w mchu czy leżących liściach. Po kilku miesiącach leżakowania, w czerwcu wykluwają się larwy, które stosunkowo szybko osiągają dojrzałość płciową, bo już we wrześniu można obserwować jasnopomarańczowe ze słabo zaznaczonym wzorem osobniki tuż po ostatniej wylince.
Kacper Kowalczyk


Ocena (4.5) Oceń:

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy