Susze towarzyszyły nam od zawsze

Susze w Polsce pojawiają się coraz częściej i są bardziej intensywne i obejmują znaczne obszary kraju. Powodują szkody w gospodarce, negatywnie wpływających na społeczeństwo i środowisko. O suszy, związanych z nią zagrożeniach i sposobach przeciwdziałania rozmawiamy z Ewą Kaznowską i Michałem Wasilewiczem z Katedry Inżynierii Wodnej i Geologii Stosowanej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.



Niski poziom wody w Wiśle, fot. shutterstockNiski poziom wody w Wiśle, fot. shutterstock

Jak bardzo może być dotkliwa susza w tym roku?

Ewa Kaznowska: Na prognozę rozmiaru suszy duży wpływ ma niekorzystny stan zasobów wodnych z jakim rozpoczęliśmy ten rok. Jeśli, podobnie jak w ostatnich latach, niedoborom opadu będą towarzyszyć wysokie temperatury i intensywne parowanie to negatywne skutki suszy w tym roku mogą być bardzo dotkliwe.

Michał Wasilewicz: Z drugiej strony trudno powiedzieć, czy dany scenariusz będzie miał miejsce. Jeśli w nadchodzących tygodniach pojawią się długotrwałe, ale nie nawalne opady na znacznym obszarze kraju, to sytuacja może ulec poprawie.

Ewa Kaznowska: Tak. Kluczowe, szczególnie dla rolnictwa byłyby długotrwałe deszcze, które uzupełniłyby wyczerpane zasoby wilgoci glebowej. Wyczekiwane opady, które obserwowaliśmy podczas majówki przerwały suszę atmosferyczną, ale nie mogły trwale poprawić sytuacji hydrologicznej. W mniejszych rzekach górskich, które szybko reagują na krótkotrwałe opady w zlewni, wahania stanów wody mogą chwilowo zahamować rozwój niżówek, natomiast dla większych rzek nizinnych, dla których ta reakcja jest znacznie wolniejsza możemy nie zauważyć znaczącej poprawy. Susza hydrologiczna jest procesem długotrwałym i trudno odwracalnym.
Czyli można powiedzieć, że susza w Polsce to efekt braku deszczu?

Michał Wasilewicz:
Również braku śniegu poza obszarami górskimi, braku wiosennych opadów, występowanie suszy w poprzednich latach, szczególnie w ekstremalnie ciepłym 2018 i 2019 roku. To niestety korzystne warunki dla rozwoju suszy w obecnym roku. Obserwujemy także coraz wyższe średnie wartości temperatury powietrza, w odniesieniu do norm wieloletnich, których występowanie nasila parowanie, zwiększając straty wody w rolnictwie.

Ewa Kaznowska: Szczególnie brak roztopów w okresie wiosennym spowodował niedobory w płytkich wodach podziemnych, które zasilają zwykle indywidualne studnie gospodarskie oraz ujęcia komunalne eksploatujące pierwszy poziom wodonośny. Według Państwowej Służby Hydrologicznej, przy założeniu niekorzystnych warunków meteorologicznych, w okresie nadchodzących tygodni w połowie województw w kraju prognozuje się występowanie niżówki hydrogeologicznej, która może spowodować utrudnienia w zaopatrzeniu w wodę z tych ujęć.


Polska jest krajem stale zagrożonym suszą? Jak zmienia się sytuacja na przestrzeni lat?

Ewa Kaznowska:
Jedną z cech klimatu Polski jest okresowe występowanie susz i podobnie jak z powodziami musimy liczyć się stale z ich występowaniem. Na podstawie literatury, a szczególnie dzięki kronikarzom wiemy iż w 1000-letniej historii Polski zjawisko suszy zawsze nam towarzyszyło. Jeden z intrygujących opisów dotyczy suszy z 1580 roku, w którym to „...można było iść suchą nogą przez Wisłę aż na Żuławy..”.

Michał Wasilewicz: Natomiast spoglądając na ostatnie kilka dekad, to po obfitujących w opady latach 70-tych, od roku 1982 obserwujemy permanentny okres deficytów wody przerywany krótkimi epizodami okresów mokrych.

Ewa Kaznowska: Szczególnie na uwagę zasługuje ostatnia dekada, w której lata hydrologiczne 2015, 2016 i 2019, według biuletynu PSHM znajdują się w czołówce ze względu na najniższą wartość odpływu rzek Polski (Tabela 1). Były to lata o jednych z najniższych zasobów w wodę, biorąc pod uwagę ostatnie 69 latach.
Tabela 1. Odpływ całkowity rzek Polski w latach 1951-2019 i klasyfikacja zasobności w wodę (źródło: Biuletyn PSHM, 2019 https://dane.imgw.pl/data/dane_pomiarowo_obserwacyjne/Biuletyn_PSHM/Biuletyn_PSHM_2019_ROCZNY.pdf)
Czy musimy się przyzwyczaić, że susze będą pojawiały się u nas częściej?

Ewa Kaznowska: Wiele na to wskazuje. Analizując częstość występowania susz widzimy, że susza w ostatnich latach dotyka nas prawie co roku. W ostatniej dekadzie występowanie suszy mogliśmy zaobserwować w 2012, 2015, 2016, 2018 i 2019 roku. Współczesne problemy klimatu Polski prezentowane w ubiegłym roku przez naukowców na Konferencji organizowanej przez PTG i IMGW-PIB dotyczyły skutków ocieplania się klimatu i za jeden z nich wskazano upalnie i posuszne okresy letnie.

Michał Wasilewicz: Jeżeli jednak zajrzymy do scenariuszy zmian klimatu wykonanych w ramach projektu KLIMAT to zauważymy, iż wyniki nie są jednoznaczne dla całego obszaru Polski i różnią się w zależności od regionu. Ogólnie wiosną przewiduje się spadek ilości opadów na północy kraju, a wzrost na południu. Latem wielkość opadów ma ulec zwiększeniu dla większości obszaru kraju, a jesienią ma być go mniej. Według prognoz wyższej średniej temperaturze powietrza mają towarzyszyć częstsze opady.

Ewa Kaznowska: Badacze scenariuszy zmian klimatu nie wykluczają, iż prognozowany wzrost liczby dni z opadem i jego natężenie może nie mieć pozytywnego wpływu na zagrożenie suszą w Polsce. Ponieważ jak stwierdzają, nie można zakładać, iż opady w przyszłości będą pojawiały się wtedy, kiedy woda będzie najbardziej potrzebna, czyli np. na wiosnę, po mało śnieżnej lub bezśnieżnej zimie.
Czy zjawiska, które obserwujemy, to efekt zmian klimatu czy są to procesy cykliczne, które naturalnie nam towarzyszą?

Michał Wasilewicz: Susze i powodzie towarzyszyły nam od zawsze. Trudno wskazać jednoznacznie czy skala tych zjawisk jest większa niż w przeszłości mimo, że istnieją historyczne dowody na występowanie tych zjawisk zapisane w różnych dokumentach. Brakuje nam jednak wiarygodnych danych meteorologicznych o opadach, temperaturach w okresach poprzedzających te zjawiska i danych hydrologicznych o wielkości przepływów w rzekach, czy położeniu zwierciadła wód gruntowych. Dysponujemy opisami, ale nie pomierzonymi wartościami, które moglibyśmy porównać ze współczesnymi danymi. Niemniej długie, ponad 200 letnie ciągi pomiarów temperatury powietrza ekstrapolowane dodatkowo badaniami geochemicznymi wykazują, jak podają autorzy portalu Naukaoklimacie.pl, iż „współczesne globalne ocieplenie jest nie tylko najcieplejszym okresem naszej ery, ale też jedynym, w którym ocieplenie następuje niemal na całej powierzchni planety”

Ewa Kaznowska: W literaturze możemy znaleźć liczne badania nad zagadnieniem występowania zjawiska suszy w Polsce. Badania prowadzone w IMGW uwzględniające występowanie susz do roku 1992 wykazały, iż susza pojawia się średnio z częstością raz na 4-5 lat. Jeśli prześledzimy, w którym roku wystąpiła susza to możemy zauważyć, iż susze grupują się w cykle niekiedy wieloletnie. Najczęściej są to cykle dwuletnie i trzyletnie. Oddzielnym zagadnieniem jest rozmiar suszy czyli nasilenie, zasięg, czas trwania, który będzie potęgowany przez obserwowany wzrost temperatury powietrza.

Co musi się wydarzyć, by odbudowały się zasoby wodne? Ile i jak musiałoby padać, by niedobory wody zostały uzupełnione?

Michał Wasilewicz: Długotrwałe opady o charakterze umiarkowanym, obejmujące większy obszar kraju, wywołane cyrkulacją zachodnią, północno-zachodnią, która niesie duże ilości wilgoci znad Atlantyku.

Ewa Kaznowska: W ostatnim opublikowanym 4 maja, na stronie projektu Stop Suszy!, raporcie dotyczącym zagrożeniu suszą stwierdzono, iż "obecnie, aby zasoby wód powierzchniowych w Polsce odnowiły się, potrzebnych jest 8-10 tygodni umiarkowanych opadów non-stop".

Czy mamy jakiś wpływ na to, że w Polsce coraz częściej pojawiają się susze?

Michał Wasilewicz:
Susza atmosferyczna związana jest z klimatem i jak na razie nie mamy wpływu na to, ponieważ nie mamy wpływu na inicjowanie opadów na dużym obszarze.

Ewa Kaznowska: Możemy jednak prognozować zagrożenie występowaniem zjawiska suszy oraz przeciwdziałać jej negatywnym skutkom.


Na pojawienie się suszy nie mamy większego wpływu. Jednak możemy minimalizować jej skutki. W jaki sposób?

Michał Wasilewicz:
Działania możemy podzielić na te, które służą zatrzymaniu wody w środowisku i te, które służą jej oszczędzaniu. Do pierwszej grupy zaliczyć możemy wszelkie formy retencji wody. Dzieli się ją na tzw. małą i dużą retencję. Mała retencja to gromadzenie wody we wszelkiego typu stawach, zbiornikach, obniżeniach terenu po odpowiednim ich zaadoptowaniu, podpiętrzanie niewielkich cieków. Warto podkreślić też ogromną rolę przyrodniczą takich obiektów w szczególności w monotonnym krajobrazie rolniczym. Siła tych działań leży w ilości i rozproszeniu ich na dużym obszarze. Polecane są na terenach nizinnych, na których niemożliwe jest budowanie zbiorników retencyjnych o dużej pojemności. Te z kolei można budować w górach, bo pozwalają na to warunki topograficzne. Wąskie, głębokie doliny pozwalają na zbudowanie zbiorników, które będą w stanie zgromadzić dużą ilość wody na stosunkowo niewielkiej powierzchni. I te właśnie sztuczne zbiorniki wraz z dużymi, naturalnymi jeziorami zaliczamy do tzw. dużej retencji. W sposób systemowy do problematyki zwiększenia retencji podeszły Lasy Państwowe. W ostatnich latach zrealizowano przy wsparciu funduszy unijnych dwa duże programy odbudowy małej retencji na obszarach nizinnych i górskich. Na obszarach rolniczych wdrożenie podobnego programu będzie dużo trudniejsze, gdyż dotyczy ogromnej liczby właścicieli prywatnych, niezainteresowanych lokowaniem własnego kapitału w budowę tego typu obiektów. Pomocne z pewnością będą programy dotacji celowych. W związku z aktualną sytuacją pogodową Ministerstwo Rolnictwa przygotowało program dotacji na budowę i rozbudowę instalacji do nawadniania upraw. Są to działania w ramach programu retencji dla rolnictwa. Jednak bez budowy, rozbudowy obiektów małej retencji, o których wspomniałem wcześniej promowanie takich działań może w większości przypadków prowadzić do przyspieszonego wyczerpywania zasobów wód podziemnych.
Stan wody w Wiśle drastycznie się obniżył, Warszawa 24-04-2020, fot. shutterstock
A co z rzekami, które dawniej betonowano, wyrównywano brzegi…?

Michał Wasilewicz: Zatrzymaniu wody w środowisku sprzyjają również działania renaturyzacyjne na rzekach i w terenach bagiennych, które właśnie w przeszłości uregulowano i zmeliorowano. W przypadku rzek jest to proces przywracania uregulowanym rzekom cech rzek naturalnych. Można m.in. przywracać krętość rzeki, zmienność szerokości i głębokości koryta, włączać istniejące starorzecza albo je odtwarzać. Można odsuwać lub likwidować obwałowania w dolinach większych rzek, na terenach, gdzie nie będzie to powodowało wzrostu zagrożenia powodziowego. W przypadku obszarów bagiennych prace renaturyzacyjne w głównej mierze polegają na zatrzymaniu odpływu z nich wody, która odpływa systemami melioracyjnymi.


Działania renaturyzacyjne powodują, spowolnienie odpływu wody z dolin rzecznych czy obszarów bagiennych, wyrównanie przepływu w rzekach. Prawidłowo funkcjonujące mokradła mogą być alternatywą dla klasycznych zbiorników zaporowych na rzekach górskich. Ich zdolność do gromadzenia wody była do tej pory często niedoceniana. Prace renaturyzacyjne wpisują się także w realizację zapisów Ramowej Dyrektywy Wodnej. W tym obszarze niestety mamy kilkuletnie opóźnienia, które teraz niestety eskalują negatywną sytuację hydrologiczną na rzekach. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie jest w tej chwili na etapie opracowania krajowego programu renaturyzacji wód powierzchniowych.

Ograniczeniu odpływu wody szczególnie na obszarach rolnych sprzyja także wdrażanie kodeksu dobrych praktyk rolniczych. Jest to katalog działań skupiających się na odpowiednim gospodarowaniu na obszarach rolniczych tak, aby zwiększyć zdolności retencyjne gleb, ograniczyć ich erozję.

Ewa Kaznowska: Chciałabym również dodać, iż szereg rozwiązań dotyczących minimalizowania negatywnych skutków suszy jest prezentowanych w postaci katalogu działań w ramach planu przeciwdziałania skutkom suszy (PPSS). PPSS przygotowywany jest od roku 2018 i po jego ukończeniu będzie miał rangę rozporządzenia Ministra właściwego do spraw gospodarki wodnej. Podstawowym źródłem informacji o projekcie PPSS jest strona www.stopsuszy.pl
Co rząd powinien zrobić albo czego nie powinien robić by pomóc w walce z suszą.

Michał Wasilewicz: Najbardziej wodochłonne gałęzie naszej gospodarki to energetyka, przemysł celulozowo-papierniczy, chemiczny, włókienniczy i spożywczy. Powinno się dążyć, gdzie jest to możliwe do zmian w procesach technologicznych, aby nie pobierać wody i nie zrzucać jej do środowiska po wykorzystaniu tylko wielokrotnie wykorzystywać po wcześniejszym uzdatnieniu (tzw. domykanie obiegu wody).

Rząd powinien zachęcać rolników do produkcji gatunków, odmian roślin o mniejszych potrzebach wodnych lub też odpornych na okresowe braki wody.

Ewa Kaznowska: W oczekiwaniu na efekty planu przeciwdziałania skutkom suszy, oraz wprowadzonych ostatnio zmian w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014–2020, uwzględniających potrzebę zapobiegania ekstremalnym zjawiskom atmosferycznym, powodującym straty w rolnictwie, należałoby także zwrócić szczególną uwagę na szeroko pojętą ochronę wód podziemnych, ujęć wody, dla przyszłych pokoleń. Racjonalna gospodarka zasobami wodnymi pozwala na ograniczenie zasięgu i intensywności zjawiska suszy.

A co my możemy zrobić?

Michał Wasilewicz: W codziennym życiu można podejmować wiele działań, które zmniejszą zużycie wody. Nie są to duże ilości, ale gdyby zadziałał efekt skali oszczędności mogą być wyraźne. Są to m.in.:
  • korzystanie ze zmywarek i pralek zapełnionych w całości brudnymi naczyniami, ubraniami;
  • zmiana nawyków higienicznych np.: rezygnacja z kąpieli w wannie na rzecz prysznica, ale krótkiego, zakręcanie wody podczas mycia zębów;
  • ograniczanie mycia samochodów i korzystanie z myjni, w których obieg wody jest domknięty;
  • zamiana trawników na łąki kwietne albo murawy kserotermiczne – mniej praco- i wodochłonne
  • wykorzystywanie deszczówki do podlewania.

Nie zapominajmy, że duże ilości uzdatnionej w kosztownych procesach technologicznych wody pitnej są wykorzystywane jedynie do spłukiwania toalet. Alternatywą dla tak niegospodarnego wykorzystania może być wprowadzanie instalacji odzysku tzw. wody szarej, czyli wody odpływającej z naszych pralek, zlewów, w której nie ma zanieczyszczeń fekalnych. Można ją po niewielkim podczyszczeniu mechanicznym wykorzystać do spłukiwania toalet czy podlewania trawnika.

Poza intuicyjnym oszczędzaniem wody, o którym już wspominaliśmy powinniśmy zwracać uwagę na tzw. ślad wodny produktów. Jest to ciekawa miara pozwalająca określić jak dużo wody potrzeba do wytworzenia określonych dóbr. I tak np. do wyprodukowania jednego kilograma jajek potrzeba aż 3300 litrów wody. Jest to woda potrzebna nie tylko do pojenia drobiu, ale też do pozostałych czynności niezbędnych w procesie hodowlanym. Jeżeli spojrzymy na produkcję mięsa drobiowego to potrzeba ok. 4300 litrów wody na wyprodukowanie 1 kg mięsa. Ale już produkcja 1 kg wołowiny wymaga zużycia ok. 15 tysięcy litrów wody. Ograniczając spożycie takich „wodochłonnych” produktów wpływamy pośrednio na zużycie wody.

Ewa Kaznowska: Czyli „kluczem do rozwiązania problemu jest również każdy z nas. Musimy dbać i oszczędzać bezcenną wodę w życiu codziennym, w pracy, na każdym kroku” jak czytamy w komunikacie IMGW-PIB z 30 kwietnia 2020 roku.

Dziękuję za rozmowę
Dr. inż. Ewa Kaznowska – adiunkt w Katedrze Inżynierii Wodnej i Geologii Stosowanej SGGW w Warszawie. W pracy naukowej zajmuje się badaniami: procesów zachodzących w środowisku niezurbanizowanym ze szczegółowym rozpoznaniem zjawiska suszy, oceną zasobów wodnych w zlewni rzecznej, analizą wieloletnich zmian charakterystyk hydrometeorologicznych, jakością wód powierzchniowych.  




Dr. inż. Michał Wasilewicz – adiunkt w Katedrze Inżynierii Wodnej i Geologii Stosowanej SGGW w Warszawie. W pracy naukowej zajmuje się badaniami: wpływu czynników abiotycznych na funkcjonowanie ekosystemów rzecznych, możliwościami działań renaturyzacyjnych na rzekach o różnym stopniu przekształcenia, rekultywacją i ochroną jezior (w aspekcie zapewnienia ilościowych zasobów wody).



Ocena (4.5) Oceń:
Pasaż zakupowy