Dzik - opis, występowanie i zdjęcia. Zwierzę dzik ciekawostki

Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły. Kto spotyka w lesie dzika, ten na drzewo zaraz zmyka” – przekonywał w wierszu „ZOO” Jan Brzechwa. Niektórzy z nas bardzo dosłownie wzięli sobie do serca te słowa i próbują z dzikami walczyć. Czy słusznie? Trudno ocenić.



Dzik (Sus scrofa), fot. shutterstockDzik (Sus scrofa), fot. shutterstock

  1. Dziki dzik − prekursor świń
  2. Dzika miłość
  3. W stadzie lepiej
  4. Wielkość populacji dzika
  5. Dziki problem

Dziki dzik − prekursor świń

Właściwie patrząc na dzika i świnię domową, można by odnieść wrażenie, że to dwa różne gatunki. Jednak systematyka, a także genetyka sugerując coś zupełnie innego. Zwierzęta te są bardzo blisko ze sobą spokrewnione, a to wszystko wynika z faktu, iż dzik jest prekursorem świni domowej.

W wyniku udomowienia dzika, a potem doskonalenia w wyznaczonych przez hodowców kierunkach powstały różnego rodzaju rasy świni domowej. Na pierwszy rzut oka wyraz twarzy dzika jest o wiele mniej sympatyczny od tego, który posiada jego domowy potomek.

Ciało dzika pokryte jest wełnistą sierścią oraz szczeciną, która ma kolor brunatny, czasami wręcz czarny, a niekiedy zdarzają się osobniki o, rzekłbym, srebrnej sierści. Młode mają bardzo charakterystyczny układ barw. Stąd też wynika ich nazwa, która brzmi pasiak. Nieco starsze osobniki, którym paski powoli zaczęły zanikać, nazywa się warchlakami. Lochy, czyli samice tego gatunku, są zdecydowanie mniejsze od odyńców − samców. Według różnych danych długość ciała średnio wynosi między 1,1 do 1,5 m, aczkolwiek zdarzają się osobniki o wiele dłuższe. Wysokość w kłębie od 50 cm do nawet 1,2 m. Szczególnie istotna w przypadku tego zwierzęcia jest waga, zupełnie różna w zależności od płci, wieku czy obszaru występowania. Odyńce mogą ważyć nawet 350 kg, natomiast lochy w granicach 100 kg. Obie płcie rozróżnia się także na podstawie wyglądu ryja, a dokładniej szczęki. Osobniki męskie posiadają bardzo rozbudowane kły dolne, zwane szablami oraz górne, zwane fajkami. Oczywiście samice także posiadają kły, jednak nie aż tak rozbudowane jak w przypadku odyńca.

Naturalnym środowiskiem życia dzików jest las, jednak wraz z postępującą urbanizacją oraz coraz większe powierzchnie upraw sprawiły, że dziki o wiele częściej niż kiedyś wkraczają na obszary zajmowane przez ludzi. W całej Polsce występuje dość pospolicie na całym obszarze kraju. W innych częściach Europy występuje wszędzie za wyjątkiem północnych krańców półwyspu Skandynawskiego, Rosji i Finlandii. W wielu miejscach na świecie został sztucznie introdukowany, m.in. w Australii, Nowej Zelandii, a także obu Amerykach.

Dzika miłość

Mniej więcej w okresie od listopada do stycznia, a nawet lutego trwa huczka, czyli okres rui. Samce wówczas walczą o samice. Po zapłodnieniu dochodzi do ciąży, która trwa około 120 – 140 dni. Na świat w okolicach marca, kwietnia oraz maja przychodzi od 2 do nawet 8 młodych.

Locha zanim urodzi, układa sobie legowisko z kawałków różnego rodzaju roślin. Przez pierwsze dni życia nowo narodzonych prosiąt, samica leży w barłogu karmiąc pasiaki mlekiem. Następnie, gdy młode już pewnie stoją na nogach, śmiało podążają za samicą, aby poznawać świat. W wieku 4-5 miesięcy pasiaki stają się warchlakami. Gubią swoje paskowane futro na rzecz nowej sukni, która ma ubarwienie jasnobrązowe. Na ich ogonie brak pędzla. Oprócz tego przelatka można odróżnić od dorosłego osobnika poprzez stosunkowo długi, wysmukły łeb. Po 2-3 latach życia odyńce wyglądają już jak w pełni rozwinięte osobniki. Łeb masywny o tępym kształcie z wyraźnie zarysowanymi kłami. Na ogonie bardzo dobrze widoczny jest pędzel, a sam ogon staje się coraz dłuższy.
Para dzików z młodymi, fot. shutterstock

W stadzie lepiej

Dziki są zwierzętami stadnymi. Jednak dotyczy to przede wszystkim loch oraz młodych osobników. Odyńce wolą trzymać się osobno. W takich dziczych watahach, wyróżniamy lochę przewodniczkę, która to prowadzi stado. Przebywając na żerowiskach poszczególne watahy mogą łączyć się w jedną wielką grupę liczącą blisko 100 osobników. Odpoczywają za dnia leżąc w barłogu lub taplając się w babrzysku – czyli miejscu z dużą ilością błota, gdzie dziki mogą się latem trochę ochłodzić. Szczególnie ważne dla tych zwierząt są takie ostoje, ponieważ nie posiadają gruczołów potowych, to też ich system chłodzenia organizmu nie pozwala na właściwe funkcjonowanie w wysokich temperaturach, tak jak ma to miejsce w przypadku ludzi. Poza tym w babrzysku mogą zneutralizować podrażnienia wywołane różnego rodzaju ukąszeniami bądź też otarciami naskórka. Jednak jeśli chodzi o utrzymanie skóry w jałowości względem pasożytów, dziki ocierają się o pnie drzew. Wówczas chodzące po nim różnego rodzaju owady najzwyczajniej z niego spadają. Gdy nadchodzi wieczór, wataha rusza na żer. Wówczas pola i uprawy stają przed nimi otworem, ale przede wszystkim takie miejsca, w których właściwego pokarmu jest w bród. W takich miejscach możemy spotkać zaoraną ziemię, którą to dzik przekopuje za pomocą gwizdu, czyli swojego ryja charakteryzującego się obecnością tarczy ryjowej, ułatwiającej temu zwierzęciu pozyskanie pokarmu. Dieta jest zdecydowanie roślinna, chociaż nie pogardzą także larwami owadów czy też dżdżownicami, a nawet małymi gryzoniami lub ich oseskami.

Wielkość populacji dzika

Wszędzie słyszy się o wzroście populacji dzika, a tak naprawdę mało osób zdaje sobie sprawę z tego, jak kształtuje się liczebność populacji dzika na przestrzeni ostatnich 100 lat. W latach 30. XX wieku mieliśmy w Polsce około 16 tysięcy sztuk dzików. Już wtedy uważany był za szkodnika, a jego odstrzał nie był w żaden sposób prawnie regulowany. Na skutek zmian krajobrazowych w roku 1995 według danych GUS pogłowie dzika wynosiło 81 tysięcy osobników, a rok 2006 przyniósł kolejny wzrost o niespełna 90 tys. i tak populacja tych ssaków wynosiła wówczas 177 000. Ostatnie dane zgromadzone przez Polski Związek Łowiecki z 2014 roku mówią o kolejnym wzroście populacji i kształtowaniu się liczebności na poziomie 282 tysięcy osobników. Przy czym tempo wzrostu wynosiło 10,2 proc.. Najwięcej dzików odnotowano w województwie zachodniopomorskim, najmniej w świętokrzyskim.

Dziki problem

Wszystkie źródła jednoznacznie podkreślają, że dziki są ważnym elementem ekosystemu leśnego. Buchtując glebę powodują, że jest ona lepiej napowietrzona. Dzięki czemu rośliny lepiej się rozwijają. Dzięki dzikom nie ma nadmiaru różnorakich owadów mogących szkodzić uprawom leśnym. Poza tym ryjąc glebę przyczyniają się do dostarczenia dodatkowych elementów organicznych, dzięki zmieszaniu leżących na ściółce liści z glebą. Jednak jak każde zwierzę, także i one lubią sobie życie ułatwiać. Niewątpliwie na przestrzeni ostatnich 30 lat nauczyły się korzystać z dobrodziejstw cywilizacji, co pokazuje chociażby ich liczebność albo coraz częstsze wkraczanie do miast.

Według naukowców dzik staje się zwierzęciem przestrzeni otwartych. Wraz ze wzrostem liczby upraw kukurydzy w Polsce, także wzrasta populacja dzików. Wszystko to za sprawą odpowiednich właściwości odżywczych tego zboża, a także łatwości dostępu. Nieuniknione są zatem problemy rolników, którzy chcą uzyskać jak największy plon.
Dziki coraz częściej wkraczają do miast, fot. shutterstock
Zmiana struktury populacji jeśli chodzi o biotopy występowania, ma także związek ze zmianami klimatycznymi. Tylko ostre zimy powodują, że chowają się głęboko w lesie. Obecne zimy nie sprzyjają temu zjawisku. Poza tym zaobserwowano również zmianę składu diety dzika. Dotychczas rośliny uprawne stanowiły 30 proc., teraz liczba ta wzrosła do 70 proc.. Mimo zmiany prawa oraz umożliwienia myśliwym polowania na dziki przez cały rok, liczba tych zwierząt ciągle rośnie. Myśliwi źle oszacowali populację, a przyrody przecież nie można zamknąć w właściwe dla nas ludzi ramy, tabelki i procenty. Naukowcy zgodnie wskazują, że zwierzętom tym powinno się zapewnić odpowiednią bazę żerową, która będzie bardziej atrakcyjna od rolniczych upraw. Można by pomyśleć, że właściwe dokarmianie rozwiąże problem. Nic bardziej mylnego. Jak czas pokazał dokarmianie przyczyniło się do jeszcze większego rozrostu populacji. Dzików wręcz przybyło, a te silniejsze osobniki wygoniły słabsze w inne miejsca. W związku z tym zaczęło się buchtowanie upraw, które są stosunkowo łatwym łupem. Kolejną składową przyczyniającą się do wzrostu liczebności dzika jest brak drapieżników naturalnych. Badania wskazują na wilki i sporadycznie rysie. Jednak i tych pierwszych, i tych drugich ciągle mamy zbyt mało, żeby móc sobie poradzić z dzikami. Dla przykładu w Niemczech populacja zwierzyny czarnej jest tak rozbudowana, że w XXI wieku pozyskiwano 500 tys. sztuk rocznie.
Co więcej i wart podkreślenia jest fakt, iż w ciągu ostatnich lat w skutek żywienia się przez dziki roślinami pochodzącymi z upraw, nastąpiły znaczne zmiany w ich organizmie. Prowadzący badania nad tymi zwierzętami stwierdzili ogromne zburzenia hormonalne loch. Zgodnie z ogólną charakterystyką gatunku ruja odbywa się od listopada do stycznia/lutego. W wyniku zaobserwowanych zmian hormonalnych, ruja zaczęła występować dwa razy do roku – podobnie jak u świni domowej. To może jednoznacznie wskazywać, że rozwój upraw roślin genetycznie modyfikowanych negatywnie oddziałuje na środowisko. Nie raz już historia pokazała, że GMO zgodnie z prawami obowiązującymi w naturze, stymulują organizmy, aby te dostosowały się do nowo zaistniałych warunków. Tak jest również w przypadku dzika.

Śmiem twierdzić, że nie przypadkowo pojawił się ostatnio afrykański pomór świń. Zazwyczaj w momencie, gdy liczebność jakiegoś gatunku wzrasta do ogromnych rozmiarów, w środowisku pojawia się czynnik regulujący liczebność. Tak było w przypadku lisów, gdy pojawiła się wścieklizna. Widzę tutaj analogię. Dzików mamy dość dużo i musiała pojawić się jakaś choroba je eliminująca, bo zimy już nie filtrują tak jak powinny (nigdy nie filtrowały przez dokarmianie), a i drapieżników na nie polujących praktycznie brak.

Wścieklizna była niebezpieczna dla ludzi, zatem postanowiono rozrzucić szczepionki. ASF też jest niebezpieczny, z tym że dla świń, które później potencjalnie mogą zostać przez nas zjedzone. Oczywiście podatność świni domowej na ASF bierze się z bardzo bliskiego pokrewieństwa między nimi a dzikami, które dla świń są wektorami. Czy planowany przez Ministra Rolnictwa odstrzał coś tutaj pomoże? Zdecydowanie nie, bo przyjdą kolejne dziki, które także będą mogły być potencjalnymi wektorami przenoszącymi afrykański pomór świń. Odstrzał w tym wypadku jest rozwiązaniem bardzo drastycznym i w efekcie nic nie dającym. Tutaj trzeba spróbować zadziałać na niwie zabezpieczenia hodowli przed tym wirusem, a tym samym eliminacji choroby ze środowiska, albo po prostu pozostawienia jej samej sobie, być może trochę dzików musi zostać właśnie w ten sposób przez naturę odfiltrowanych?
Kacper Kowalczyk
  
Ocena (3.9) Oceń:

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy