Kormoran – opis, występowanie i zdjęcia. Ptak kormoran ciekawostki
Ekologia.pl Środowisko Przyroda Kormoran – opis, występowanie i zdjęcia. Ptak kormoran ciekawostki

Kormoran – opis, występowanie i zdjęcia. Ptak kormoran ciekawostki

Miałem okazję ostatnio odbyć niezbyt przyjemną rozmowę na temat kormorana. Mój rozmówca na hasło „kormoran” zareagował dość alergicznie. „Ja do tych diabłów nie mam litości!” – usłyszałem i się przeraziłem. Bo jak tutaj karać tego ptaka za to, że jest kormoranem i ryby lubi zjadać. To tak, jakby mieć żal do ludzi za to, że są ludźmi i robią różne, często dla naszych braci mniejszych, niezrozumiałe rzeczy…

Kormoran, fot. shutterstock

Kormoran, fot. shutterstock
Spis treści

Szmaragdowe spojrzenie kormorana

Kormoran (Phalacrocorax carbo) jest dużym ptakiem i jedynym gniazdującym przedstawicielem swojego rodzaju Phalacrocorax sp. w naszym kraju. Dorasta bowiem nawet do 100 cm długości ciała, a jego masa może dochodzić do 4 kg. Rozpiętość skrzydeł wynosi około 1,6 m. Jego sylwetka w locie może niektórych przyprawiać o lekki uśmieszek. Ptaki są dłuższe niż szersze, do tego mają powyginane niekiedy szyje w zabawny sposób, zwłaszcza gdy podchodzą do lądowania. Wyciągają wówczas nogi, których palce scala błona pławna, rozkładają skrzydła manipulując nimi we właściwy sposób jakby chcąc wymierzyć lądowisko, a na dodatek kręcą szyją. Różnica między samcem a samicą jest trudno zauważalna, chyba że podczas sezonu rozrodczego, a i to dla wprawnego oka oraz w zależności od podgatunku. Tych jest całkiem dużo. Wyróżniamy Ph. c. carbo, Ph. c. sinensis, Ph. c. maroccanus, Ph. c. novaehollandiae czy Ph. c. lucidus. Wynika to z tego, że gatunek ten jest dość szeroko rozpowszechniony na całym świecie i kormorana można spotkać od Ameryki Północnej przez Europę aż po Australię. Proponuję jednak, abyśmy skupili się na dwóch występujących w Europie, czyli Ph. c. carbo oraz Ph. c. sinensis. Czy u nich jesteśmy w stanie rozróżnić samca od samicy?

Oczywiście najpierw wielkość ciała. Samce są większe od samic. Z którymkolwiek podgatunkiem byśmy nie mieli do czynienia, to u każdego można dostrzec tę różnicę. Kolejną jest masa ciała, z reguły większa u samców. W czasie lęgów niekiedy widać u samic tzw. „plamę lęgową”, czyli zlepek piór w części lędźwiowej ułożony w charakterystyczny sposób. I to byłoby na tyle. Bo nawet patrząc na młode ptaki, widać wyraźny brak różnicy pomiędzy samcem a samicą w upierzeniu. Dla niektórych nawet młode osobniki mogą być nie do odróżnienia w porównaniu z dojrzałymi przedstawicielami gatunku. Zatem w przypadku kormoranów próżno szukać czegoś, czego nie ma albo jest tylko wymaga doświadczenia oraz wiedzy. Są za to różnice w upierzeniu między poszczególnymi podgatunkami. I tak europejski kontynentalny Ph. c. sinensis w okresie godowym przybiera białych piór na głowie, które schodzą na szyję, a do tego zestawu godowych ozdób dołącza jeszcze urokliwy pęczek piór umieszczony na potylicy oraz biała plama na zewnętrznej stronie ud. Ptaki wyglądają w ten sposób od marca do sierpnia. Nominatywny Ph. c. carbo zamieszkujący przede wszystkich północne wybrzeże Atlantyku oraz wyspy brytyjskie jest jednolicie czarny z zielonkawofioletowym połyskiem bez względu na to, czy trwa sezon lęgowy, czy nie. Każdy kormoran ma przepiękne oczy. Wystarczy spojrzeć na jakiekolwiek zdjęcie tego ptaka, by dostrzec te cudownie ubarwione tęczówki. Te dla niektórych wstrętne, źle kojarzące się ptaki, każdego powinny przekupić swym spojrzeniem. Ten kto zna się choć trochę na różnego rodzaju kamieniach, dostrzeże w nich szmaragdy. Czy w tych szmaragdach można się zakochać? Można, ale można też je znienawidzić. Nie wiedzieć czemu, niektórzy pragnęliby, aby kormoranów nie było w ogóle.  

Kormoran zwyczajny, fot. Kacper Kowalczyk

Kormoran to wróg wędkarzy i rybaków

O ile w środowisku wędkarzy wrogość do kormorana słabnie, i coraz to nowsze pokolenia wędkarzy traktują tego ptaka raczej jako swojego konkurenta, ale także element środowiska, w którym po prostu przebywają od czasu do czasu ze swoją wędką, o tyle pośród rybaków czy myśliwych słychać głosy o zwalczaniu kormorana oraz o jego szkodliwym wpływie na ekosystem stawów rybnych. No i w tym momencie można by z nimi polemizować. Nie trzeba być wybitnym naukowcem, by podjąć się takiej rozmowy. Wystarczy włączyć myślenie. Po pierwsze musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, na jakie ofiary polują drapieżniki w ogóle? Na te, których w danym środowisku jest najwięcej oraz te najłatwiej dostępne. I w tym kontekście zadajmy sobie drugie pytanie. Czy to jest faktycznie szkodliwy wpływ na środowisko? Skoro danej ofiary, na którą poluje drapieżnik jest w jego środowisku życia bardzo dużo, i skoro drapieżnik pojawił się w danym ekosystemie znaczy to, że zaczęły działać mechanizmy natury mające doprowadzić do równowagi. Im więcej potencjalnych ofiar, tym więcej drapieżników, ale nigdy więcej niż możliwości łowiska na to pozwolą. Tak to działa! Drugim aspektem są właśnie wspomniane możliwości łowiska. Często słyszę od przeciwników kormoranów, że ptaków jest za dużo. I może mają rację, ale tylko z punktu widzenia człowieka oraz jego interesów. Hodowcy ryb nie chcieliby w ogóle widzieć kormorana, bo zjada im ryby z ich stawów. Mniej ryb, to mniejszy zysk. Zatem kormoran, z punktu widzenia interesów człowieka, to „tylko” niepotrzebny element na stawach hodowlanych. Jeśli spojrzymy na kormorana jak na część ekosystemu, to jego obecność okaże się wręcz niezbędna dla populacji ryb. Wcześniej napisałem, że drapieżnik poluje na te ofiary, których ma najwięcej w środowisku oraz te najłatwiej dostępne. Przez to rozumiem ofiary z najliczniej reprezentowanych gatunków oraz osobniki mniej ruchliwe, z różnych przyczyn, przez co trudniej im uciec przed niebezpieczeństwem. Jak to wygląda w przypadku kormorana?


Sięgnąłem po badania Frederica Santoula i jego współpracowników z Uniwersytetu Paula Sabatiera. Naukowcy analizowali dietę kormoranów zamieszkujących Malause nad Garonną w Południowo Zachodniej Francji. Zdobyczą tamtejszych ptaków były głównie leszcze. W każdym z analizowanych okresów ten gatunek ryby stanowił największą część diety kormoranów z różnicami w zależności od pory roku. Na przełomie zimy i wiosny ptaki zjadały 70% tych ryb spośród wszystkich upolowanych, a jesienią leszcze stanowiły nieco ponad 25% składu diety. O czym to świadczy? O kilku ważnych rzeczach oraz wnioskach, jakie można wysnuć na tej podstawie. Po pierwsze drapieżnik odpowiadał na zmiany zachodzące w środowisku. Jak leszczy było więcej, to niemal z automatu kormorany zjadały ich więcej. Jak było ich mniej, wówczas dieta ptaków była bardziej zróżnicowana. Drapieżnik zjadał te ofiary, których w danym momencie było najwięcej w środowisku, i które dały się najłatwiej upolować. Chodzi także o oszczędzanie energii. Dlaczego polować na szczupaka, który jest rybą silną, długą, ma ostre zęby i nie dość, że w Garonnie było go mniej, to jeszcze wysiłek jak trzeba byłoby włożyć w jego schwytanie, wiązałby się z ryzykiem zranienia, a tym samym utratą równowagi w organizmie. Potencjalna rana, to potencjalne wrota dla wielu drobnoustrojów mogących poczynić spustoszenie w organizmie. W związku z tym organizm musiałby skierować wszelkie mechanizmy metaboliczne na ewentualną odbudowę. Ale teraz wyjdźmy poza ciało kormorana i znowu spójrzmy na ekosystem oraz znaczenie kormorana. Skoro ptak poluje na ofiary, których najwięcej w danym momencie, w danym środowisku, to jest ważnym czynnikiem regulującym równowagę. Gdyby brakło kormorana, owszem pojawiłby się inny drapieżnik, ale weźmy na warsztat czysto hipotetyczną sytuację, gdy to tylko kormoran zjada leszcze. Nagle kormoranów zaczyna brakować, a populacja leszczy rośnie i osiąga ogromne rozmiary. Co się dzieje? Leszcza zaliczamy do tzw. „bentosożercow”, czyli organizmów żywiących się stworzeniami zamieszkującymi osady denne. Ryba zasysa muł, filtruje go, a następnie wypluwa już bez małych zwierzątek, które zjadła. Dużo leszczy to mniej innych gatunków ryb przydennych żywiących się bentosem, wyjałowione dno, pozbawione substancji mineralnych ważnych dla roślin wodnych. Z kolei brak roślin wodnych to istotne ograniczenie produkcji tlenu. W ten sposób przerost populacji jednego gatunku, doprowadziłby do zagłady innych, a nawet w dalszej perspektywie całego ekosystemu. To przykład uproszczony, ale pokazujący, że kormoran jest potrzebny.

Kormoran zwyczajny podczas posiłku, fot. shutterstock

Kormoran jest wybitnym rybożercą?

Bez wątpienia kormoran to istny „pies na ryby” parafrazując pewne, niezbyt eleganckie, przysłowie. Niemal 100% jego diety stanowią właśnie te zwierzęta! Jeśli w składzie wydalonych resztek pokarmu znajdą się także jakieś cząstki roślinne, to z całą pewnością można powiedzieć, że są to cząstki roślin pochodzące z przewodów pokarmowych ofiar zjadających rośliny. Nawet próżno szukać innego rodzaju mięsa w tym, co ptak ten zjada. Tylko ryby i koniec. I tutaj nasuwa nam się kolejny wniosek, jeśli chodzi o konflikt kormoranów z rybakami. Gdyby brakło ryb, brakło by także tych ptaków. No chyba, że zaczęłyby działać jakieś mechanizmy ewolucyjne, które spowodowałyby zmianę przyzwyczajeń żywieniowych gatunku, ale to bardzo długa droga, bowiem ewolucja nie postępuje z dnia na dzień. Natomiast jak pokazuje historia, ryby z danego zbiornika mogą w ten sposób zniknąć na skutek źle prowadzonej gospodarki rybackiej.


Czy z kormoranem należy walczyć? Moim zdaniem nie ma żadnych ku temu podstaw. Wypadałoby skupić się raczej na odpowiednim zabezpieczeniu hodowli przed tymi ptakami. Od dawna są opracowane metody, które pozwalają zarówno ochronić hodowlę i tym samym pozostawić kormorany przy życiu. Pamiętajmy – nigdy drapieżników nie może być więcej w środowisku niż ich ofiar!

Ekologia.pl (Kacper Kowalczyk – przyrodnik, dziennikarz radiowy i telewizyjny, obecnie prowadzący audycje o zwierzętach w radiowej Czwórce, a także autor felietonów o przyrodzie w radiowej Jedynce. Twórca oraz współautor kilkuset artykułów naukowych oraz popularnonaukowych o zwierzętach publikowanych między innymi w Focusie, Gościu Niedzielnym czy Expressie Ilustrowanym)
Bibliografia
  1. Santoul, Frédéric & Hougas, Jean-Baptiste & Green, Andy & Mastrorillo, Sylvain. (2004).; "Diet of great cormorants Phalacrocorax carbo sinensis wintering in Malause (South-West France)."; Archiv für Hydrobiologie. 160. 281-287. 10.1127/0003-9136/2004/0160-0281.;
  2. Liordos, Vasilios. (2009).; "Sex Determination of Great Cormorants (Phalacrocorax carbo sinensis) using Morphometric Measurements."; Waterbirds. 31. 203-210. 10.1675/1524-4695(2008)31[203:SDOGCP]2.0.CO;2.;
  3. "Diet of Cormorants Phalacrocorax carbo sinensis at Wanneperveen, The Netherlands, with special reference to bream Abramis brama."; Ardea 83:143–155. Engström & Jonsson 2003;
  4. Andrzej Kruszewicz; "Ptaki Polski"; Encyklopedia Ilustrowana. Warszawa: Multico, 2007;
4.6/5 - (13 votes)
Subscribe
Powiadom o
14 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Ale głupi artykuł, że aż boję się że ludzie mogą go przeczytać i tak samo rozumować jak autor.Brak roślin w jeziorze to zagrożenie braku tlenu – ale przykład!Po co zabezpiecza się drzewka przed zgryzieniem, po co leśnik (w lesie !!!) ogradza młody las, po co chronimy plantacje przed ptakami i zwierzętami – ponieważ człowiek prowadzi od lat gospodarkę.

Jakie leszcze? Na stawach hodowlanych zarybionych narybkiem karpia ponad 90 % populacji stanowi karp. Leszcza nie ma. To co tam robią kormorany? Jak słusznie zauwazył autor, jedzą to czego jest najwięcej. Ja nie mam pretensji do kororanów, mam pretensje do ekologów- nieuków, którzy tak łatwo koszty swojej „miłości” do kormorana, przerzucaja na nas- rybaków, pozotawiając sobie jedynie satysfakcje z faktu, że kormorany sa i mają się ciraz lepiej. Rocznie szacujemy straty wyrządzone przez ptactwo (kormorany, czaple, mewy itp., oraz łabędzie zjadajace z kolei paszę) na kikaset tysięcy złotych. Przy tym, hodowa karpia balansuje na granicy opłacalności. Były lata, że musieliśmy sprzedawać rybę poniżej kosztów jej produkcji!!! Z kolei stawy hodowlane w Polsce to ponad 50% retencjonowanej wody w Polsce!!!! Jakie to ma znaczenie dla klimatu w kraju, który pustynnieje a retencję wody ma na poziomie Egiptu, chyba nie trzeba tłumaczyć. To dzieki nam, rybakom, raj na ziemi znajduja wspomniane ptaki, wydry, bociany, błotniaki stawowe, bieliki i steki innych zwierząt. Szanowny miłośniku przyrody! Zapłać za karpia w jego cenie za utrzymywanie stawów przez harujących na stawach rybaków (łatających dziury po bobrach, żywiących tysiące pięknych ptaków). Zapłać tak, aby opłacało się nam dbać o stawy, karmić nie tylko ryby ale i całą resztę towarzystwa a z przyjemnością machniemy ręką na towarzystwo kormoranów! Jednak jeśli jesteś teoretykiem, który był w życiu 3 razy a stawach, i widział 5 razy kormorana – to proszę nie pieprz bez sensu!!! Zastanów się co będzie z kormoranami, jak padniemy (a jest blisko!) my rybacy. Stawy zarosną momentalnie albo ktoś zamieni je w pola golfowe lub uprawę kukurydzy. I będzie po ptakach, po retencjonowanej wodzie! I może wtedy, ideliści – teoretycy – ekologowie , pukną się w głowę, lecz być może będzie już za późno!Zapraszam szanowny ekologu na odlowy, stań ramię w ramię z rybakami, ubrany w wodery w lodowatej wodzie i popracuj tak przez 12-14 godz.zaczynając jeszcze przed świtem. Wybierz się na nocne patrole, wpadnij w nocy niespodziewanie w „bobrową” dziurę w grobli mało nie łamiąc nóg. A na koniec zrób bilans w którym okaże się, że być może hodowla by się opłaciła, jednak „gwoździem do trumny” było ptactwo, które łącznie przeżarło ci kilkaset tysięcy! A może dorzucisz nam, szanowny ekologu z własnej kieszeni?No i zainteresuj się na jak długo pozostają skuteczne np. straszaki hukowe….Ptaki mają swój rozum. Chciało by sie rzec: obywatelu! nie pieprz bez sensu….

Słusznie

Czytam i nie wierzę, że ktoś mógł przeprowadzić taka analizę danych. Chodzi o spostrzeżenie, że jak leszczy w okresie letnim było więcej to one głównie stanowiły pokarm kormoranów (70%), a przez to potem było ich mniej i stanowiły 25% diety…
Zacznijmy od tego, że ta analiza wcale nie uwzględnia trybu życia leszcza i optymalnych warunków temperaturowych wody. W zimie leszcze po prostu zajmują głębokie partie wody i nie są tak dostępne dla kormoranów. Szczupaka rzekomo nie je bo go pogryzie :), Czy osoba pisząca ten tekst widziała zdjęcia jakimi ozdobiła ten tekst – ryba w gardle kormorana nie ma jak go pogryź, a złapana dziobem w pół nie wykręci się tak by ugryźć… Proszę zweryfikować swoją wiedzę i nie pisać bzdur. Leszcze są bardziej liczne od szczupaków bo te w początkowej fazie rozwoju głównie są kanibalami, zjadają siebie na wzajem – polecam poczytać o pojemności środowiska dla danego gatunku. Leszczy jest więcej w diecie kormoranów tylko dlatego, że ogólnie jest ich więcej niż szczupaków

Od kilku lat obserwuje kormorany, ktore codziennie przelatuja w 9kolicy mojego domostwa. W ciagu 4 lat obserwacji zauwazylem ze w ciagu kilku lat populacja tego szkodnika wzrosla kilkanascie razy. Mieszkam nad morzem i jak sobie pomysle ile te ptaki sa w stanie dziennie wyjesc ryb,to jestem pewny ze powinno sie ograniczac ich rozmnażanie. Codziennie tylko nad moim domem przelatuja ich setki. Kilka lat temu to bylo kilkadziesiąt. Dlatego nie zgodzę się z panem że te ptaki nie robią szkód. Poza tym ich odchody niszczą roślinność i miejsce gdzie gniazdka wygląda teraz jak pogorzelisko.Ps nie jestem wędkarzem, rybakiem, codzienna ryb a ryby jem raz do roku na święta.

Jeśli ryby w stawie odbywają tarło to jeszcze pół biedy , ale jak wszelki narybek muszę kupić to kormorany są gorsze od zarazy .

w Zbiorniku Goczałkowickim jest kolonia kormorana. :) :) To ujęcie wody pitnej dla aglomeracji śląskiej hahahaha.
Ludzie nie mogą się kąpać w zbiorniku, bo mogą zmącić wodę i będzie brudna, ale kormoran może „robić” do wody i nie ma problemu.
Całe drzewa „zrobione” na biało od odchodów kormoranich, widok jak po katakliźmie.
Cała kolonia kormorana!! wiecie gdzie?? w miejscu gdzie Wisła wpływa do zbiornika. Na wałach wprowadzających Wisłę do Zbiornika. Każdy wpływający do Zbiornika Goczałkowickiego litr wody jest „przyprawiony” przez kormorany. Zachęcam do obejrzenia np na google map, jak z góry wygląda ta kolonia kormorana na wlocie Wisły do Zbiornika. To jakaś masakra!!

A może autor oparłby się o literaturę i badania krajowe. Wynika z nich, że w diecie kormorana wcale nie wystepują ryby, których jest najwięcej w danym jeziorze. Mimo dominacji leszcza, wcale nie znajduje się on na szczycie listy. Dodatkowo, w pokarmie dominują ryby o średniej wadze 45g – czyli materiał zarybieniowy. Ryby, które ani razu nie przystapiły do tarła a tym samym nie pozostawiły po sobie potomstwa. Jeżeli w jego diecie 80% to ryby młodociane, a kormorany zjadają rocznie w Polsce ok. 12 800 000 kg ryb (dr. Sz. Bzoma – OTOP) i ubytek ten nie jest w żaden sposób uzupełniany przez „obrońców przyrody”, to ile jeszcze czasu to środowisko wytrzyma? Z tez autora wynika, że populacja kormoranów się zmniejszy w sposób naturalny, kiedy przetrzebi on ryby. Chore.PS. rybacy łowią ok. 2 500 000 kg a wędkarze 5 000 0000 do 8 000 000kg ryb wymiarowych rocznie

Ten gosciu pitoli trzy po trzy para pientnascie ! Kormoran to wybitny szkodnik !!! Gosciu nie ma pojecia o upodobaniach tego ptaszyska !!! Kormoran jest smakoszem wegorzy ! I nie interesuja go inne ryby dopuki w akwenie jest wegorz !!!

Dopóki trochę inaczej się pisze. Szkodnik to słowo wymyślone przez ludzi, którzy na nieszczęściu owych chcą czerpać garściami. Kumasz?

Nie ze wszystkim tezami autora tskstu zgodzilbym się. Kazde zwierzę poluje by zaspokoić głód. Lapie to co ma pod ręką, a nie ze czegos jest wiecej lub mniej. Szczupak tez poluje na leszcze nie tylko kormoran. W dodatku czliwiek tez poluje na leszcze. Leszcze bywają 2 kg ale tez takie co mają po 20 dkg. I takie są obiektem zainteresowania kormoran bo takie udźwignie w dziobie. Ten ptak jest szkodnikiem,ale jest częścią przyrody jak i człowiek. Nie pozostaje nic innego jak tolerować jego obecność.

Bardzo mądry tekst

Bardzo głupi komentarz

Ty idyioto!