Trudno sobie wyobrazić, ale nasz powszechnie znany kwiczoł, był niegdyś gatunkiem łownym. Tak sobie myślę, ile musi być mięsa z takiego kwiczoła? Z pojedynczego niewiele, ale te ptaki latają ogromnymi stadami, zatem jak myśliwy strzelał, to pewnie z nadzieją, że upoluje kilka ładnych sztuk. Gdyby nie zakazano polowań na kwiczoły, to te znane, szczebiotliwe kwiczenie na nieboskłonie przeszłoby do historii, tak jak widoki wielomilionowych stad gołębia wędrownego w Ameryce Północnej. Na szczęście dla wielbicieli tych ptaków i dla samych ptaków stało się inaczej.

- „Kwiczoł? No siedział tam i kwiczoł!”
- Kwiczoł to niestrudzony wędrownik i kolonizator
- Obyczaje gniazdowe kwiczoła
- Kwiczoł w galarecie, a może w sosie własnym?
„Kwiczoł? No siedział tam i kwiczoł!”
Uniwersalny opis tego ptaka brzmi tak: średniej wielkości, z szaroniebieską głową, nad czarnym okiem jasna brew. Biały brzuch z brązowymi kropkami, na wysokości wola z lekkim rdzawym nalotem. Pod intensywnie żółtym dziobem biała plamka. Pokrywy skrzydłowe brązowe, ogon cały czarny. Taka skrótowa charakterystyka barw upierzenia odnosi się do niemal każdego osobnika. Należy ją jednak uzupełnić o kilka aspektów, które dadzą nam całość morfologii kwiczoła.
Dorosłe osobniki dorastają do wielkości między 25 a 28 cm. Rozpiętość skrzydeł wynosi około 45 cm, a masa ciała w pełni rozwiniętych ptaków mieści się w granicach między 80-140 gramów. Nazwa kwiczoła jest adekwatna do głosów wydawanych przez te ptaki. Podczas startu wydobywają z siebie dźwięki, które mogą przypominać kwiczenie świni: „Kwi, Kwi, Kwi” – tak właśnie rozpoczynają swój start stada kwiczołów, chociaż to kwiczenie kwiczoła jest nieco wyższe od kwiczenia świni. Jednak to nie jedyne dźwięki, jakie ptaki z siebie wydają. Można jeszcze usłyszeć charakterystyczne „czak, czak, czak” przypominające skrzeczenie sroki, ale bardziej szczebiotliwe. Najczęściej ten głos jest używany w sytuacjach zagrożenia. W czasie, gdy do gniazd podchodzi jakiś drapieżnik, wtedy zaczyna panować wśród kwiczołów tzw. zorganizowany chaos – o zachowaniach w czasie lęgów będzie dalej.
Głównym składnikiem diety są bezkręgowce znalezione podczas wędrówek po polach czy łąkach – głównych żerowiskach kwiczoła. Bardzo często na dość dużych powierzchniach trawiastych widać te ptaki jak biegają niczym piłkarze po boisku, jednak co jakiś czas muszą przystawać. W tym momencie „zanurzają” dziób w ziemię a następnie wyciągają jakieś smakowite kąski. Najczęściej kwiczołom zdarzają się skąposzczety, ewentualnie pędraki lub jakieś chrząszcze. Wraz ze zmianami pogody oraz porami roku kwiczoły zmieniają swoje upodobania pokarmowe. Kiedy nadchodzi jesień dochodzi do zmiany menu na bardziej roślinne, tak żeby zimą można było całkowicie przestawić się na dietę złożoną z roślin. Znane są zapewne większości stada oblegające jarzębiny. Kiedy kilkadziesiąt osobników obsiądzie drzewo, to po kilku godzinach jest już ono ogołocone z wszelakich owoców. Oprócz owoców jarzębiny, zimą kwiczoł chętnie zjada jabłka, dlatego warto wyłożyć te owoce na ziemię pod karmnikiem, oczywiście najlepiej, wcześniej je przekroić. Jak tylko zleci się stadko kwiczołów, to jabłka szybko znikną spod karmnika.
Kwiczoł to niestrudzony wędrownik i kolonizator
Do XVIII wieku kwiczoły gniazdowały w północnej części Europy. W Polsce wtedy można było go spotkać wyłącznie na północno-wschodnich krańcach kraju. Miejscem, gdzie widywano najwięcej tych ptaków były Mazury, jednak od końca XVIII wieku zasięg kwiczoła zaczął się rozszerzać o kolejne miejsca w Europie. W ten sposób do II poł. XX wieku doszło do kolonizacji całej zachodniej części Starego Kontynentu wraz z Wyspami Brytyjskimi. Dzięki temu obecnie kwiczoły zamieszkują Europę na wschód od Renu i północ od Alp po Azję do środkowej Syberii aż do rzekę Ałdan. Zasięg występowania tego gatunki jest naprawdę imponujący. Chociaż w wielu publikacjach kwiczoła opisuje się jako ptaka wędrownego, to część środkowoeuropejska populacji nie lubi wędrować. Jednak populacje wysunięte bardziej na północ osiągając naprawdę wielkie liczebności, wędrują na południe. Obserwując stada tych drozdów, widać że ptaki to iście towarzyskie, a przy tym bardzo hałaśliwe. Niekiedy wraz z kwiczołami wędrują także szpaki, ale przeglądając takie stada, można natknąć się na inne ciekawe gatunki. M.in. pośród zajętych zdobywaniem pokarmu kwiczołów, obserwujemy nieco rzadsze droździki. Mało tego może zawieruszyć się jakiś paszkot – jak dotąd największy z europejskich drozdów, najbardziej masywny, a mimo to mylony z bardziej smukłym śpiewakiem. Północne kwiczoły wędrują najczęściej na południowe krańce Europy, tj. Hiszpania, Włochy czy Bałkany. Jednak coraz częściej ptaki decydują się na pozostanie w środkowo-wschodnich rubieżach Starego Kontynentu.

Kwiczoł lubuje się w owocach jarzębiny, fot. Kacper Kowalczyk
Obyczaje gniazdowe kwiczoła
Gniazdowanie w koloniach przysparza wielu korzyści. Po pierwsze jest bezpieczniej. Jeśli dojdzie do napadu na jednego z członków kolonii, zaraz pobratymcy rzucą się na pomoc. Z punktu widzenia populacji jako całości, gniazdowanie w koloniach pozwala na mniejsze straty. Liczebność jest bardziej stabilna, a co za tym idzie, mniej podatna na niekorzystne czynniki środowiska. Kwiczoły należą do tej grupy zwierząt, które wolą gniazdować właśnie w koloniach. Spośród innych drozdów, tylko one w ten sposób zasiedlają kolejne siedliska. Jednak, żeby doszło do takiego zamieszkania, muszą zaistnieć odpowiednie warunki. Jakie? A no muszą być duże drzewa, najlepiej skupione w kępy, gdzie można założyć gniazda w miarę blisko siebie. Po drugie trzeba mieć gdzie zjeść, zatem obok musi znajdować się łąka, ogródki działkowe, pole golfowe czy boisko. To miejsca, gdzie każdy drozdowaty znajdzie dla siebie coś dobrego. Od dżdżownic po pędraki. Taka dieta ma duże znaczenie zwłaszcza podczas okresu lęgowego, kiedy młode potrzebują pokarmu bogatego w białko oraz tłuszcze. Pędraki z pewnością zapewniają zarówno jednego jak i drugiego składnika pokarmowego adekwatnie do intensywności rozwoju piskląt. A te w czasie wzrostu są naprawdę żarłoczne i nic poza jedzeniem je nie interesuje.
Ekologia.pl poleca

Kwiczoły w gnieździe. Źródło: shutterstock
Kwiczoł w galarecie, a może w sosie własnym?
Zamknijmy oczy i przenieśmy się w do XVIII i XIX wiecznej Europy. Rok 1856, dwór w Wilanowie, stół rodziny Potockich. Na stole wiele potraw mięsnych, większość z nich to ptaki. Wśród nich także kwiczoł. Podobno „…dla smakoszy przedstawia dużą wartość.” – pisze Wiesław Dudziński w książce „Ptaki łowne” z 1977 roku. Okres polowań przypadał na czas zimowych podwojów tych ptaków, kiedy to pojawiało się ich najwięcej. Kwiczoły zaaferowane pokarmem, nie zwracały uwagi na ludzi, zatem upolowanie takiego nie było niczym trudnym. Do dzisiaj na terenie krajów śródziemnomorskich, we Francji czy Hiszpanii w menu wielu restauracji można spotkać dania, których główny trzon stanowi mięso z kwiczoła. Wśród nich też jest kwiczoł w galarecie – przysmak ludów południowej Europy i północnej Afryki. Od niemal 40 lat w Polsce polowania na kwiczoły są zakazane, dzięki czemu możemy podziwiać stada tych ptaków przelatujące nad Polską, które stanowią niesamowity widok, a na dodatek urozmaicają zimowy, dość nudny krajobraz. Nie umiem sobie wyobrazić jaki byłby świat bez tego specyficznego szczebiotu oraz kwiczenia dobiegającego, bardzo często, nie wiadomo z którego punktu na niebie.
Ekologia.pl (Kacper Kowalczyk)