Mandragora korzeń - właściwości, działanie i zastosowanie korzenia mandragory

Korzeń mandragory jest bardzo mocno wpisany w kulturę Europy. Możemy się natknąć na korzeń mandragory przeglądając średniowieczne bestiariusze, czytając Biblię, a nawet dramaty Szekspira. Kształt tej rośliny, który przywodzi na myśl ludzką sylwetkę, od zawsze wzbudzał lęk i respekt. Kojarzy się z magią i światem tajemnic. Mandragora w Wiekach Średnich zyskała miano nie tylko talizmanu, lecz także silnego afrodyzjaku i… panaceum! Dzisiaj jest uznawana jest za trującą bylinę, która pozostaje w cieniu popularnego żeń-szenia i niemal wcale nie wykorzystuje się jej w medycynie ani naturoterapii. Nie znajdziemy jej też na polskim stole. Mandragora jednak do dzisiaj rozbudza wyobraźnię i jest wciąż żywym tematem wykorzystywanym w literaturze fantastycznej.



Mandragora, fot. dreamstimeMandragora, fot. dreamstime
  1. Mandragora - uprawa rośliny o kobiecej i męskiej postaci
  2. Magiczne dzieje mandragory
  3. Mandragora - zamiast witamin… alkaloidy!
  4. Mandragora to kiedyś – panaceum, a dzisiaj - trucizna
  5. Mandragora jest rośliną całkowicie wyparta z kuchni polskiej
Mandragora lekarska (Mandragora officinarum L.) to trująca bylina należąca do rodziny psiankowatych, podobnie jak zdrowa papryka czy popularny pomidor. Pochodzi z  krajów śródziemnomorskich, jednak obecnie rośnie dziko również w innych częściach świata (np. w Himalajach).
Toksyczna mandragora
Mandragora, ze względu na zawartość atropiny i innych trujących alkaloidów, jest toksyczna w przypadku spożywania jej w większych ilościach, jednak, co ciekawe, jednocześnie wykazuje właściwości uzdrawiające!
Jest to roślina, której maksymalna wysokość wynosi 60 cm. Liście mandragory układają się w charakterystyczną rozetę, zaś pojawiające się późną wiosną kwiaty mają kształt kielicha. Owalne owoce mandragory (jagody) można zjadać w niewielkich porcjach, podobnie jak korzeń – najważniejszą jej część. Ma on barwę brązową, mięsistą konsystencję, a jego kształt przywodzi na myśl… ludzką postać! Mandragora, ze względu na zawartość atropiny i innych trujących alkaloidów, jest toksyczna w przypadku spożywania jej w większych ilościach, jednak, co ciekawe, jednocześnie wykazuje właściwości uzdrawiające! Obecnie lecznicze działanie tej rośliny niemal całkowicie odeszło w zapomnienie, jednak w niektórych kręgach medycyny naturalnej nadal jest ona uznawana za surowiec zielarski będący bazą do naturalnych leków przeciwbólowych i rozkurczowych.

Mandragora - uprawa rośliny o kobiecej i męskiej postaci


W przyrodzie wyróżniamy dwie mandragory: lekarską, zwaną pierwotnie „męską” i jesienną (Mandragora autumnali), czyli „żeńską” . Pierwsza z nich pochodzi z rozległych obszarów śródziemnomorskich, zaś geneza drugiej ogranicza się do regionów Europy Południowej i Północnej Afryki. Mandragora lekarska osiąga słuszne rozmiary, ma szerokie białe liście, podobne do buraczanych, zaś jej owoce przybierają szafranową barwę. Kwitnie wczesną wiosną, a jej przypominające wąskie kielichy kwiaty mają kolor biało-fioletowy.

Z kolei jesienna odmiana jest mniejsza, a jej okres kwitnienia rozpoczyna się późną jesienią. Liście żeńskich okazów przypominają sałatę, zaś ich owoce wyglądają jak małe jasnozielone jabłka. Korzenie tej odmiany są otoczone grubą czarną skórką, a ich miąższ jest biały. Zgodnie z pradawnymi
Środki ostrożności
Należy pamiętać, by w pobliżu sadzonek mandragory nie przebywały dzieci ani zwierzęta – toksyczne właściwości tej rośliny mogą być niebezpieczne dla ich zdrowia!
wierzeniami, właściwości mandragory męskiej mają zapewniać płodność mężczyznom, a żeńskiej – kobietom. Jeżeli chcemy, aby w naszym przydomowym ogrodzie rosły te niezwykłe rośliny o ludzkim kształcie, którego pochodzeniu do dzisiaj towarzyszy aura tajemniczości, powinniśmy się zaopatrzyć w dobrym sklepie ogrodniczym w nasiona wybranej odmiany i uzbroić w cierpliwość. Mandragora najlepiej rozwija się w glebie głębokiej i bogatej w składniki odżywcze. Potrzebuje stanowiska, które jest wystawione na działanie promieni słonecznych, a jednocześnie nie brakuje mu lekkiego cienia. Jeśli nasiona wykiełkują, po około dwóch latach możemy spodziewać się kwiatów i owoców. Należy pamiętać oczywiście o regularnym podlewaniu rośliny i odżywianiu ziemi. Aby wykształciła się charakterystyczna bulwa, należy zapewnić jej odpowiednio dużo przestrzeni do rozwoju. Oczywiście - jeżeli decydujemy się na uprawę doniczkową - nigdy nie doczekamy się okazałego korzenia. Uprawa mandragory nie wymaga dużego doświadczenia i z pewnością nadaje ogrodowi niebanalnego, nieco ekscentrycznego klimatu. Musimy jednak pamiętać, żeby w pobliżu sadzonek nie przebywały dzieci ani zwierzęta – toksyczne właściwości tej rośliny mogą być niebezpieczne dla ich zdrowia!
Mandragora męska i mandragora żeńska. See page for author [Public domain], via Wikimedia Commons

Magiczne dzieje mandragory


Dzieje mandragory do dzisiaj wzbudzają silne emocje. Zgodnie z ludowymi przesądami, roślina ta zwykła rosnąć pod szubienicą, wydawać śmiercionośny krzyk w trakcie wyrywania z ziemi, zaś jej wygląd miał przypominać humanoidalną, groteskową postać z czupryną zielonych liści. Wzmianki na jej temat można znaleźć na starożytnych papirusach, w Biblii i u Szekspira. Przez wieki nadawano jej wiele imion: dziwostręt, alaruna czy kirkaia. W średniowieczu wierzono nawet, że początkowo Bóg zamierzał stworzyć człowieka nie z gliny, lecz z mandragory. Kiedy już ukształtował jej korzeń, rozmyślił się i użył innego budulca. Odrzuconą rośliną zainteresował się Lucyfer i obdarzył ją magicznymi właściwościami.

Z kolei starożytni Grecy skupiali się głównie na pobudzającym i erotyzującym działaniu tej rośliny i nazywali ją „jabłkiem miłości”, chociaż zgodnie z mitologią, była ona atrybutem Zeusa i Hekate, a czarodziejka Kirke zamieniała ludzi w zwierzęta pojąc ich naparem sporządzonym na bazie „kirkai”. W Wiekach Średnich, poza tym, że wierzono, iż krzyk mandragory może zabić i stanowi ona składnik tajemniczej maści czarownic, zaczęto przypisywać jej moc uzdrawiania z niemalże wszystkich chorób. Traktowano ją jak talizman, który, poza zdrowiem, miał zagwarantować szczęście, miłość, bogactwo, wieczną młodość i urodę.  Dawne pisma opisują jednak różne reakcje na spożycie tej rośliny - zwłaszcza w dużych dawkach – obłęd, próżność, głupota, majaczenie, senność, a także… moc jasnowidzenia! Poza tym, że zioło to miało rzekomo moc czarodziejską i działało, jak afrodyzjak, uśmierzało bóle i ułatwiało sen. W Polsce również znano mandragorę, mimo że nie występowała na naszych terenach, a sprowadzenie jej wiązało się z wysokimi kosztami. Często zastępowano ją belladonną i przestępem, które rosną na naszych ziemiach i wykazują podobne działanie. Obecnie uważa się, że za „niesamowite” właściwości mandragory odpowiadają zawarte w niej alkaloidy (m.in. atropina, hioscyjamina i skopolamina), które wykazują działanie rozkurczowe, hamują wydzielanie soku żołądkowego i śliny, a także, niczym narkotyk, rozszerzają źrenice. W konsekwencji, spożycie ziela mandragory odpręża i podnosi libido. Przedawkowanie go może jednak doprowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych zdrowia, a nawet do śmierci spowodowanej porażeniem dróg oddechowych, dlatego ziele to nie jest powszechnie stosowane.

Mandragora - zamiast witamin… alkaloidy!


W korzeniu mandragory nie znajdziemy cennych witamin ani minerałów. Zresztą, badania naukowe koncentrują się jedynie na toksycznym i halucynogennym działaniu tej rośliny. Jeżeli szukamy informacji na temat wartości odżywczych mandragory, to… będziemy zawiedzeni. Zamiast tego, natkniemy się bowiem na mnóstwo legend związanych z jej dawnym wykorzystaniem i magicznymi rytuałami. Można zatem uznać, że roślina ta wciąż jest nie do końca zbadana. Wiemy jedynie, że kryje w sobie bogatą mieszankę silnych alkaloidów: skopolaminy, hioscyjaminy, atropiny i kuskohygriny. Substancje te, jak wykazują badania naukowe, mają potężny wpływ na ośrodkowy układ nerwowy człowieka. Mogą wykazywać działanie halucynogenne, hipnotyczne, poronne, wymiotne i nasenne. W tradycyjnym zielarstwie wykorzystywano liście, owoce i korzeń tej rośliny. Czyżby średniowieczna zagadka została rozwikłana?
Korzeń mandragowy, fot. shutterstock

Mandragora to kiedyś – panaceum, a dzisiaj - trucizna


Obecnie mandragora znajduje znikome zastosowanie w nowoczesnej medycynie tudzież ziołolecznictwie. Jej małe dawki są cenione przez naturoterapeutów ze względu na nasenne, rozkurczowe i lekko znieczulające działanie.

Wiele osób jednak nie ma odwagi korzystać z właściwości mitycznej alaruny, ze względu na jej silnie toksyczny potencjał i szuka bezpieczniejszych zamienników. W dawnych czasach jednak używano mandragory znacznie częściej, z pełną świadomością jej silnego i nie do końca wówczas zbadanego działania. Zmieszany z winem sok z jej korzenia służył ludziom jako jeden z pierwszych środków znieczulających. Aby pacjent mógł zapaść w dłuższy sen, stosowano solidną dawkę tego specyfiku. Zioła używano także w celach oczyszczających. Naturoterapeuci zalecali detoksykację woreczka żółciowego i jelit za pomocą specjalnej receptury uwzględniającej przeczyszczający sok z mandragory i miód pitny. Mieszanek na bazie mandragory i innych ziół używano także w celu wywołania poronień, a same liście tej rośliny, stosowane zewnętrznie, łagodziły obrzęki oraz stany zapalne. Leczenie za pomocą Mandragora officinarum było podobno skuteczne, a jednocześnie niezwykle ryzykowne – regularnie odnotowywano przypadki śmierci z powodu przyjęcia zbyt dużej dawki tego zioła!

Mandragora jest rośliną całkowicie wyparta z kuchni polskiej


We współczesnych czasach kariera kulinarna mandragory praktycznie nie istnieje. Dawniej traktowano sok z tej rośliny jak cenne lekarstwo i przechowywano w specjalnym glinianym naczyniu, zaś sproszkowany korzeń mieszano z olejem, jęczmieniem, winem lub miodem i spożywano dla pozbycia się wszelkich chorób. Dzisiaj rośliny tej nie znajdziemy w niczyjej lodówce.

Śladów jej obecności możemy się doszukać jedynie w naturoterapii, chociaż i na tym polu niemal całkowicie wyparł ją chiński żeń-szeń. Zakup soku z tej rośliny tudzież wykonanej według tradycyjnej receptury leczniczej nalewki graniczy z cudem. O tego typu specyfikach możemy dzisiaj poczytać gównie w książkach, np. u Sapkowskiego. Mimo że już nie straszny nam krzyk mandragory i nie musimy jej wyciągać z ziemi z pomocą psa i patyków z kości słoniowej, jak za czasów Karola Wielkiego, roślina ta nie jest już uznawana za panaceum. Stanowi natomiast botaniczną ciekawostkę, którą w swoim ogrodzie zapewne posiadają koneserzy osobliwości. Znajdą się pewnie również tacy, którzy, dając wiarę pradawnym przesądom kładą kawałek alaruny przy łóżku, aby odegnać od siebie złe myśli, melancholię i wszelkie bóle. Czy to działa? Wiedzą to zapewne jedynie sami wtajemniczeni. Dzisiaj lepiej pochodzić do tej rośliny z rozwagą i dystansem, pamiętając, że ta pełna alkaloidów psianka albo uzdrowi, albo… zabije!
Ekologia.pl (Alicja Chrząszcz)

Bibliografia

1. Aleksander Ożarowski, Antonina Rumińska, Krystyna Suchorska, Zenon Węglarz: Leksykon roślin leczniczych. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, 1990.
2. Bestiary being an English version of the Bodleian Library, Oxford, M.S. Bodley 764, with all the original miniatures reproduced in facsimile, Barber R., Oxford, 2006.
3. O'Dowd M. J., The history of medications for women, London, 2001.
4. Zofia Włodarczyk: Rośliny biblijne. Leksykon. Kraków: Instytut Botaniki im. W. Szafera PAN, 2011.
5. www.gardeningknowhow.com [dostęp: 2016-08-24]
6. www.sacredearth.com [dostęp: 2016-08-24]

Ocena (4.4) Oceń: